nołłankendynaj

Dodano 20 lutego 2012, w ., przez pszygody
Lubię, kiedy włączam taką piosenkę, że od razu mnie wynosi poza pokój i oczy robią mi się zadymione, aż bolą. Lubię sobie przypominać, że na wichury jadało się nocą parówki i śledzie, tuż po zrobieniu serji wejdera. że można sie było zabić w wannie od wrzącej wody, i że łóżka były wyłącznie dwuosobowe, bo jedna biedna przygoda miała wielkie trudności, żeby je rozłożyć. lub myśleć, joj jak dobrze, że już nie muszę załatwiać wizy, żeby się zobaczyć z mariszką.
uzupełniam braki filmowe, obejrzałam dwa wielkie tytuły, które kojarzą wszyscy, a niewielu widziało. casablanka. hair.
Chciałabym, żeby słodycze nie tuczyły. żeby ludzie się nie tłukli, nie strzelali do siebie i nie wykorzystywali. w ogóle, najlepiej żebyśmy może wszyscy zostali w domach.
przecięłam się dzisiaj w paluch.
tomek nie jedzie do hollandii.
na zajęciach ze współczesnego społeczeństwa węgier tylko raz głupawo zażartowałam.
rak picassa mi spada z tablicy.
czuję się lekko rozwałkowana na mączny placek.
Lubię ją, mimo lekko kantrowego zaśpiewu:
vanessa bruno i day for night.
Otagowane:  

pszygocytaty

Dodano 12 lutego 2010, w ., przez pszygody

‚jakbym sobie kiedy jeszcze chciała zniszczyć życie, to proszę, trzaśnij mnie w łeb kartonem po pizzy, ajt? :) ‚ 


znalezione gdzieś na mejlu, uderzające :}


i z ostatniej chwili: 

Otagowane:  

  • RSS