przed i po

Dodano 26 stycznia 2010, w ., przez pszygody

mój biefny blog, zapuszczony jak ruski czajnik, macha do mnie ręką i 

wzywa ‚ajuto ajuto!’ jak niegdyś jatamani czy tam kabu w bajkach z
poloni jeden, kto pamięta ten pamięta. moje przysięganie o niejedzeniu 
słodyczy zawsze ma jakieś złe zakończenie. przeważnie objawia się
napychaniem się doszczętnie po przelamaniu pierwszych oporów 
następującym po okresie wstrzemięźliwości, np. zaczyna się łyżeczką 
miodu do herbaty, kończy się na pączku zagryzanym waflami w polewie 
z orzechami i nugatem. ostatnio dużo rumianku i pomarańczy. śpię
trochę więcej, nie biegam bo jakoś tak zimno. chyba że jak wracam
do-mu, to przeczyszczam sobie zamrożonymi kawałkami powietrza 
płuca, śpi się lepiej. jak zasypiam to sobie wyobrażam dużo miłych 
rzeczy i tylko czasem jęk kaloryfera wyciąga mnie na powrót na
światło nocy, lepkiej i ciężkiej od zadarzeń, o których chce się już
zapomnieć. spędziłam wczoraj 2,5 godziny patrząc na ceremonie 
pogrzebowe japończyków. jeśli dobrze rozumiem przesłaniem filmu
może być myśl, że nie zawsze to, o czym myślimy, że jest 
naszym największym marzeniem – jest nim w istocie. kramar 
mawia, że ma wyłącznie ładnych znajomych. odpowiadam, że nie 
ma się co cieszyć, bo to jeszcze nie znaczy, że sam jest ładny; ale
nie o to chodzi. sama też mam wyłącznie ładnych znajomych. to 
chyba dobrze.
martwię się trochę o siebie ostatnio. a elejn radzi po,
jak powinno się myśleć przed. bezcenne.
piosenka na dziś?
Otagowane:  

revers

Dodano 2 grudnia 2009, w ., przez pszygody

opowiem o moim łózku. otóż, jak mawia mariszka, darowanemu łóżku się w dechy nie zagląda, ale ja muszę co dzień. chyba że wstałam wcześnie, wybiegłam z domu bez sprzątania i wróciłam ok.24 to wtedy owszem. bo łóżko moje, spuścizna po wojtaszku, bratu mariszki, to łózko duże, zazwyczaj wygodne, ale chyba siadam na nie zbyt ciężko i zbyt często dokładnie w jedno, ustalone miejsce, bo przedwczoraj gdy usiadłam – wyleciały połamane deski z jego podbrzusza. teraz mam odczuwalną w łóżku dziurę, można się w nią zapaść, jak w niszę, którą miałyśmy w łóżku na topolowej z tosią. ta to była dopiero.. no ale moja teraźniejsza nisza też jest niczego sobie, dokłada swoich kilka kop bólu do pleców, które i tak już bolą od malowania aniołków, ślęczenia nad słownikami i na zajęciach cigle w pozycji siedzącej. no ale do rzeczy. otóż, to rozbebeszone nieco łóżko moje rozkłada się też niecodziennie.. bo tam się coś w sprężynach zacięło.. i niedyś dało się jeszcze roztwierać je naciskając tylko na jedną sprężynę palcem i uskakując w bok dla bezpieczeństwa. teraz natomiast należy obie sprężyny, na dwóch krańcowych końcach łóżka przysisnąć i uskoczyć, co jest oczywisćie niewykonalne dla jednej osoby, dlatego długo w ogóle nie rozkładałam łóżka i jak się przekręciłam na lewo śpiąc, to zaczynałam się dusić z braku tlenu, bo mi to podniesione skrzydło blokowało tlen.. ale w końcu wykombinowalam, że jak się położę pod łóżkiem i jednocześnie palcem ręki i palcem nogi wcisnę obie sprężyny a potem się wyturlam spod łóżka to się ono daje roztworzyć, i włala! przeszkadza już tylko trochę nisza.. ale i do tego można sie przyzwyczaić. albo przeturlać na bezniszową część. 

otóż, dziś był niezły dzień, w skrócie: zdałam egzamin z własności intelektualnej <tosi należą się podzięki za notatki:)>, przepadł doktorek ko. na którego nie mogłam pójść, bo trwał wtedy egzamin.. i jutro też go nie będzie co pozwoli mi zatuszować przed nim braki w tłumaczeniach setki zadanych wierszy <jupi!>, potem jeszcze dostałam drugą pracę, teraz więc jestem na dwóch kierunkach i dwóch etatach, znał kto kiedy bardziej zajętego człowieka? i operowałam dziś pistoletem! tak jest! kleiłam na ciepło choinki, doklejałam orzechy, szyszki, pomarańczowe plasterki i takie tam. i potem m&m’sy zaciągnęły mnie do kina i dobrze, bo było super! rewers b.mi się podobał, buzek też może być, i muzyka na koniec; piękny, śmieszny i miły. 
wczoraj zrobiłyśmy z marią <zamiast się uczyć np.do egzaminu> andrzejki. no i mi wyszły strasznie śmieszne rzeczy, np. pierścionek z brylantem, ręka, która go daje, albo ręka która mnie wzywa, i jeszcze serce, autentycznie! i horoskop mi się zgadza i w ogóle. tylko ten brzuszek co się rozbolał nie wiadomo z czego. ale ale są i dobre wiadomości, tata zdrowieje i to jest b.dobrze!
I jeszcze czy to  porządku, że będzie mną zarządzał chłopak młodszy ode mnie?
i czy igor słusznie mnie dziś wyzwał od reakcjonistek? bo chciałam parytetu w ‚bez porównania’?
i czy jest lepsza książka do kibelka niźli historia pana sommera? otóż nie ma -> i te obrazki .. agatko -> dzięki!
jeszcze mi chodzi po głowie dużo, ale już nie mam czasu.
muszę kiedyś pójśc spać. i pogapić się chwilę za okno. 
z nich dużo, dużo.. ach.. z chęcią uściskania człowieka, który mi ich pokazał; żal, że nie można. 
http://futurerecordings.bandcamp.com/track/melody-iv
 głównie to. ale na stronie jest cała reszta równie ładnych.

i co? niech żyją marzenia. pytanie tylko: gdzie? ja swoje chyba próbuję unieszkodliwić zamykając je do brzuszka.. i stąd tam ostatniemi dniami takie zamieszanie i niespokój. 
może przez noc się polepszy! 
wiwat noc i błogi sen. gdy już nadejdzie. 
Otagowane:  

  • RSS