dni

Dodano 8 listopada 2011, w ., przez pszygody

obejrzałam świąteczny odcinek glee i chce mi się magii. i smarkam. i chce mi się kichać, a tylko rozdziawiam paszczę i połykam suche powietrze. a słucham sobie nowego patricka wolfa, bardzo muzycznie i świątecznie. spróbujcie sobie całej słodkiej lupercalii. 

tu przykładowe dni, ale wersja na żywo, gdy patrik sam gra na harfie jeszcze ujmujątsza.

wczoraj były urodziny adiego i nasza nauczycielka upiekła dla niego tort, przyniosłyśmy z szynką szampana bezalkoholowego i silą wyciągnęliśmy adiego z łóżka, gdzie sobie spokojnie chorował, żeby nam podmuchał zarazkami na tort, zanim go zjedliśmy. święta, święta w powietrzu! zawsze zaczynają się wtedy, gdy gorączkowo nie wiem, co w tym roku dam siostrze pod choinkę. 
podzielam sobie czas na kawałki, żeby łatwiej doczekać świąt. za trzy tygodnie kraków. a potem za kolejne trzy londyn. uu jak dobrze.
Otagowane:  

dupabeszta

Dodano 24 stycznia 2011, w ., przez pszygody

tak naprawdę chciałam wam pokazać mojego ziomka, patrika wolfa, mam go w znajomych na fb :P


 - time of my life

Otagowane:  

sam środek Polski

Dodano 24 lutego 2010, w ., przez pszygody

Kto dał prawo starym grzybom do komentowania wyglądu młodych dziewcząt? jakim prawem spleśniałe dziadki z brakiem mózgu, często głupsi ode mnie mogą (bo mają jakieś dziwne publiczne przyzwolennie na to i to robią) zawstydzić mnie np.gdy jestem w pracy; rzucają do swoich kolegów: ale tu macie ładne dziewczynki, muszę poprosić właściciela, żeby mi też taką naszykował (z dzisiaj). Jak się bronić, żeby nie wyjść na śmieszną i przewrażliwioną? głupio się uśmiechnąć ? a może podziękować za komplement? każdego kto rzuca w moim towarzystwie takim tekstem poczytam za głupszego co najmniej ode mnie. zresztą , jak nie uznać za głupszego takich ingenierów, co to wiercą ściany przez szafkę, i potem rozwalają rury w ścianie. koszmar z uchwytami.
Natalka, koleżanka z pracy zrobiła sobie wstrząs mózgu ćwicząc jogę. hm. zawsze miałam jakąś awersję do jogi.. poszłam raz na lekcję próbną i było straaasznie nudno.. trudno mi zrozumieć taką filozofię ujarzmiania energii; łatwiej się relaksuję wysiłkując energię,  wybiegując ją czy coś. a robienie świecy i zakładanie nóg jedna za drugą jest jakieś zbyt statyczne; nudzi;
odkryłam pyszny deser (śmietankowy raj, zott) jest niedrogi i w odróżnieniu od deseru z koroną jest w szerszym opakowaniu i śmietanki jest więcej, troszkę mniej niż samego deseru.. ale pal licho śmietankę.. co oni zrobili z kakaowością -> to właśnie zasługuje na pochwałę! i jeszcze felixa rodzynki i orzeszki w białej czekoladzie.. mm.

wczorajszy konsert maryjny (Maria Zzel.) : pierwszy raz (wstyd przyznać) byłam w filharmonii; jedno jest wiadome: gdzie poszli wszyscy  ładni chłopcy – do filharmonii właśnie. panie sprzedające program, lubię ich zszokowany dyskretnie, ale wyraźnie wzrok, gdy widzą mnie w kolorowej sukience, z kolorową torebką ale w pełni elegancką; a one w tych czarnych uniformach, jedną od drugiej nie sposób odróżnić. a samo granie.. miło spędziłam czas; ale niczego mi nie urwało:) chociaż momentami bałam się, że drygent wierzgnie       batutą i zdzieli kogoś przypadkiem, podskakiwał na tym podiumentum jak szalony.
co mi chodzi po głowie?:


a od bani mam taką ładnostkę:
http://www.youtube.com/watch?v=LGAkpRncNbQ

Otagowane:  

gloomy sunday

Dodano 29 listopada 2009, w ., przez pszygody
beksiński jak zawsze daje do myślenia.
ciekawe, że po 70 latach od śmierci autora dzieło sztuki przestaje być własnością rodziny twórcy i staje się dobrem publicznym. 
zrozumiałam dziś długi dowcip po węgiersku o tym jak Jezus, Mojżesz i Bóg grali w golfa. jestem z siebie dumna.
cieszę się, że nie urodziłam się kilka wieków temu.. pewnie wzięto by mnie za czarownicę, a czarownicom przed spaleniem na stosie odrąbywano piersi. czasem wpychano im do ust, a czasem wpychano do ust ich synów, żeby zelżyć ich macierzyństwo. 
poza tym mleko matki to pot tylko wzbogacony o makro i mikroelementy.
doszłyśmy dziś do wniosku z natalią, że skoro prezerwatywa jest grzechem to okres co miesiąc to zabijanie dzieci. ale też napisałyśmy piękną pracę o rolandzie barthes’ie. 
a w wakacje będę jeździć rowerem po angielskich wioskach i zbierać owies dla wielkiego koncernu bioenegrocośtam..
i przegapiłam andrzejki. przypadkowo. myślałam że będą jutro.
i jutro zmienię numer telephonu. i telephon. 
i piosenka: 

i spać.
Otagowane:  

  • RSS