henry mancini

Dodano 10 czerwca 2012, w ., przez pszygody
czasem w powietrzu wyczuwa się wszystkie dawne znajomości, przyjaźnie i zapachy beztroskich dni. dziś, mimo tęgich naręczy papieru do przerzucania przez umysł, zaostrzonych ołówków i już dawno dopitych kaw, czuć i to wszystko. jak uśmiechnięte dzieciaki za tylną szybą samochodu, machające do postresowanych kierowców, właśnie to. ołówki i kartki to przecież przyjemna rzecz. zmoknięta szyba wydycha na mnie chłodne powietrze, ślizgam się po papierze. obserwuję sobie gosię, jak rozmawia z własnymi myślami nad książką do pragmatyki. pragmatycznie rozkojarzona na lewo i prawo.
rozmawiamy o karpatce i gołębim chodzie. dla mnie karpatka jest tożsama z kremówką. a gołębi chód z czaplim. <chłód> gosi zostawiam znanie różnic. na obiad będzie spagetti.



Ólöf Arnalds i „Moldin”
chyba dziś przegapimy agetna fresco, wolno idzie ta pragmatyka..
Otagowane:  

taszkient, ciemny ląd

Dodano 24 maja 2010, w ., przez pszygody

plan maksymalistyczny aby tego weekendu zakończyć pisanie 5 stron w języku szatana – wypełniony. 

pojawiło się wiele nowych pjosenek, po pierwsze ólöf Arnalds (o której przez chwile myślałam, że jest tożsama z tym Arnaldsem mężczyzną.. ale nie) oto próbka: 



 

co ją lubię najmocniej.
potem ukradłam z baniowego opisu na gg taką oto rzecz: 



 

i mnie zauroczyła.
ciemne strasznie noce ostatnio, wiem bo długo jakoś nie zasypiam. 
a z zupełnie innej beczki to pani ellie goulding

 


będzie mi starsznie dziwnie opuścić wichury, wszak to już za miesiąc.. te wszystkie mole spożywcze, na które hobbistycznie poluję co wieczór w kuchni; te nieszczelne okna, przeciągi w kuchni, znajome pajęczyny, plamy na ścianach, jak się z tym wszystkim rozstać?
ale tak. kramar ma racje mówiąc, że w życiu chodzi o to, żeby ciągle mieć nowe historie do opowiadania.

spać :)

  • RSS