bp w marcu

Dodano 12 marca 2011, w ., przez pszygody

takie kawałki zdarzają się rzadko: 
http://www.youtube.com/watch?v=_QqPd512Gnk&NR=1
 - oh land i jej frostbite; z clausem hemplerem;

jesteśmy obie z szynką podchorobowe, jakieś gardła, bóle mięśni, leń do nauki, ale walczymy ze słabościami. 
cały akademik już pojechał. nawet dóri, a to już znaczy, że jest długi weekend. a dóri w ogóle spała do 13tej.
kiedy ostatnio było jakieś podsumowanie?
znów w miarę nie jem słodyczy;
znów nie piję <w czwartek był ostatni raz>
zostałam zaproszona na ręczny humus!
słuchałam dziś 2paca, a rankiem był nawet egy kis punk.
do wakacji zostało pół marca, kwiecień i maj, potem sesja w krakowie, ennyi.
do wyjazdu do syrii został miesiąc, akcja – wiza – trwa;
ostatnia kompromitacja? całkiem jeszcze wczoraj: kiedy berki zadała prymitywną rzecz do zrobienia: odmienić czasownik przez osoby: no i ja miałam odmienić i poszło jak kozi bobek z nosa. 
wiecie jak działa neon? ja się właśnie uczę tego po węgiersku.
jutro eger,
pojutrze egzaminy, 
popojutrze słodki świat będzie mój,
bo każdego czeka szczęśliwe zakończenie.
Otagowane:  

w pogoni za utraconym słońcem

Dodano 20 lutego 2011, w ., przez pszygody
Węgierski zestaw imprezowy: zagrycha, popita, sznur..

cóż tu tłumaczyć:
sztuka sakralna:
Matka Joanna od Aniołów w ciszy <csendes>:
widzenie świętej Małgorzaty:
metamorfozy jak u owidiusza:
lubię to zdjęcie <w drodze na wyspę małgorzaty, roboty drogowe na rzece>
a tu seria laurek od gosi:
co ja bym bez niej zrobiła?
;*
oh land i white nights:
Otagowane:  

poranne ropogós muzli, a wczoraj to nawet draże w czekoladzie..

Dodano 20 lutego 2011, w ., przez pszygody

wypisałam się, skończył mi się wkład i naboje. poszłam dzisiaj z szynkami potrzeć piórko anonimowego poety. poprzednim razem  starczyło weny na pół roku, nawet pomogło napisać licencjat. więc i teraz się dowenowałam. oby pomogło. nasza nowa pokojowa węgierka śpiewa w chórze i pożyczyła gitarę i właśnie śpiewamy jakieś oldskule avril lavigne :)

Proszę Państwa, nowa płyta radiohead. cóż mogę powiedzieć oprócz tego, że fantastycznie, skoro kocham toma jorka, a oczywiście kawałek promujący płytę idzie w stronę bitowości, która mi ostatnio podchodzi. wszystko uregulowane wyrazistością stylu już dobrze mi znanego. krytyka narzeka, że nie ma wytyczania trędów.. po co radykalnie zmieniać coś, co jest tak dobre? proszę Państwa:  lotus flower: 



dawno nie było żadnych podsumowań:
- akurat słuchane: beirut: st.apollonia 
- aktualnie szynek w naszym pokoju w akademiku: już tylko jedna, asia pojechała rano, jak jeszcze spałam
- śniło mi się, że mam dredy i zrobił mi je krecik, mój kolega z gimnazjum. ciekawe co u niego :)
- słowo tygodnia: spierdziówa <by szynka>
- miejsce miesiąca: kawiarnia nad księgarnią z panem co gra na pianinie na żywo i gdzie czekolada na gorąco jest rzadka, ale za to klasycznie odpowiednio niesłodka
- wyszło słońce
- marzną mi stopy nocami
- piosenka na wyrażenie nastroju: oh land – wolf & I
 

 - tylko dlatego jeszcze trzymam fejsbuka, że czasem ktoś <tu monia> wrzuci coś takiego właśnie..
cośtam myślę sobie, może za dużo. 
mój gmail, gdy chcę wysłać nocą mejla, daje mi 60 sekund i zadania matematyczne do rozwiązania, ledwo ostatnio rozwiązałam..
ee..
Otagowane:  

  • RSS