kazachstan, arabja felix

Dodano 11 kwietnia 2010, w ., przez pszygody

Kalmarki kupiły mi dziś piękne tulipany do dzbanka; a ja w podzięce zaraziłam kasię jakimś przeklętym zakażeniem gardła, więc się dzielę strepsilsami. wypiłam sobie herbatę z bzu, siemieniu i mięty i teraz mam beki o zapachu kwiatków. tomek pojechał i jedzie do kazachstanu.. marja też w drodze.. dostałam od niej prezent na zapas w razie urodzin; pięknego słonia.



 myślę, że to dlatego, że zawsze gdy śpię w medalikowie to zgarniam z parapetu wszystkie możliwe zwierzaki (a najczęśćiej aligtora na dwa metry) i się do nich przytulam w nocy. teraz mam słonia na wichury z kolorową trąbą, czegóż chcieć więcej?

tu coś wesołego co pasuje do słonia:
zwolniłam się z pracy, jeszcze dwie zmiany i nie będę mieć żadnej wymówki, że czegoś nie umiem albo że czegoś nie odrobiłam, czy też dlaczego nie napisałam jeszcze licencjatu^^ najwyższa pora :)
a na obiad zjadłam najpyszniejsze w życiu zielone pierogi ze szpinakiem! 
(13zł w starej kuchni) ale to już koniec burżujstwa.. czas oszczędzać :)
i wrócić do nauki.. wszak jutro żołnierek..
a jak idzie o masakryczny wypadek ze śmietanką polskiej polityki na pokładzie to źle się stało.. nie mogłam przez to nic całą sobotę zrobić.

to zawsze brzmi tak tęskno i odlegle.

Otagowane:  

syrja, sri lanka

Dodano 11 marca 2010, w ., przez pszygody

nie śpię tak z trzydziestą piątą godzinę.. człowiek się przyzwyczaja po jakimś czasie.. w mojej ulubionej pracy tak się zdarzyło, że nie miał mnie kto zmienić po nocy (10h) więc zostałam sobie jeszcze 5 godzin, co tam;] mm.. rozkosz. a jak mi się drzemało koło 4, 5 to miałam serię koszmarów.. ale i tak najgorszym jest chyba śnieg moczący bezpardonowo chodniki.. nie wiadomo po jakiego grzyba. ale jeszcze jedna dziwna rzecz to nękające mnie telefony.. tzn.odebrałam dwa głuche „ismeretlen”, nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że pierwszy był wczoraj w nocy, o 3; czyjaś niespkojna dusza nie spała, ktokolwiek widział, ktokolwiek wie.. 

Maria zakochała się w Syrii, ja zakochałam się w syryjskiej muzyce: 

Kupiłam sobie dziś ‚biegnącą z wilkami’ i ku zdziwieniu znalazłam dedykację po węgiersku, pisarka jednak Węgierką nie jest, o co chodzi? Jak to przeczytam – będę bardzo mądra. Nastruj jak u Witkacego, gdy Nina nie chciała przyjechać do Zakopanego, jak po papierosach i peyotlu, bezsen zmienia się w bezsens. Brak siłu do motywowania sobie wszystkiego ukazuje szare widmo ścian. co znaczy lilak? pusczę to sobie jeszcze raz.. a jeszcze nie mogę sobie przypomnieć jak się nazywa kocyk, który się zakłada koniu pod siodło..o już wiem, czaprak :) z kontextu wyczytałam, że o to chodzi, ale nie mogłam znaleźć polskiej nazwy..
widziałam dzisiaj psa z ludzkimi oczami, całymi jasnobrązowymi, chciał coś do mnie powiedzieć, gdy się mijaliśmy, ale jego bewzględny właściciel pociągnął go i.. i już się nie do wiem, co. 
tymczasem robie wiosenne porządki, wszak już połowa marca..
mateusz przyjechał, niezawodnym znakiem jest ryk skodowego silnika tuż pod moim oknem.. nawet go lubię, jak akurat nie próbuję zasnąć..:)
wczoraj idąc z natalką plantami wskazałam na nadjężdżającą z przeciwka dziewczynę na rowerku z wielką niebieską czapką, zaczęłam się nimi zachwycać, ale w pewnej odległości musiałm przestać, żeby móc krzyknąć: zuza! :) tak oto spotkałam zuzę.
a potem spotkałam Staśa, albo i wcześnej? dziś nie potrafię powiedzieć.. Staś jakby wysmuklał, a ja w jego oczach rozjaśniałam. a na jabłonowskich przyszedł dziś chłopak w krótkich portkach, rudy do tego.  na ten widok elejn aż wylała sobie kompot do schabowego, ubaw. a potem, albo i przedtem mignął mi karolka. ledwo go poznałam, tak mnie oczy bolały od zachmurzenia i nieprzespanej nocy, ładny miał kaszkiet.
ech, muszę się spakować, wszak jutro ruszam na północ. a jeszcze chcę dokończyć porządki, pilota californication, tłumaczenie o koniu i jeszcze trza by kiedy pójść spać. 
zatem komu w drogę, ten ma łopatkę..
Otagowane:  

  • RSS