rozpierdusza

Dodano 17 czerwca 2012, w ., przez pszygody

Koniec nam się robi.
Rozpierdusza. na razie tylko zionie jej z pyska gorącym powietrzem. sudoku stają się nierozwiązywalne, wszystkie wizyty przedłużają się w miłą nieskończoność, pisanie prac nie istnieje inaczej niż koncepcyjnie.

idę sobie, a tu biuro podróży ułożone pode mnie, podstępni i przewlekli:

potem był mecz:

nie wiem skąd w bp tylu polaków..

nasz kolega jan spóźnił się na projekcję, tzn. myślał, że będzie po meczu grecji z rosją i szedł przez całe miasto z zatkanymi uszami, żeby się przypadkiem nie dowiedzieć jaki wynik.. przyszedł jak już wszyscy się zmyli.. serce krwawi na biało-czerwono..
 
a gosia nas zdradzała.. z krecikiem. potem jeszcze piła czeskie piwo (fesztival czeskiego piwa) i mówiła, że pyszne.

krecik w ogóle czaił się wszędzie wczoraj..

a potem nastąpiło dzisiaj i spotkałyśmy się z durniejkiem

obdarował nas książkami, i listami:

nie mogę uwierzyć, że durniejek siedział w domu i nam to rysował, i jeszcze, że potem wyklejał do tego specjalne małe koperty i pisał dedykacje do książek. co za człowiek. jak będziecie mieć wielkie szczęśćie, to też jednego takiego spotkacie w swoich życiach. człowiek – miłość. a do tego wszystko wie :) z niedzisiejszym podejściem do ludzi.

a nam trzeba jechać dalej. 
zostawić to wszystko. 
dunajski smuteczek.. do przetrawienia w jedermannie dziś wieczorem.. wpadacie?

gotye: bronte


Otagowane:  

farma strusia

Dodano 23 sierpnia 2011, w ., przez pszygody

Haliho,
piszę żywcem pożerana przez chmarę śląskich komarów, nadaję z ukrycia w gilowicach, gdzie stacjonuję od wczoraj, warunki atmosferyczne podczas operacji cukinia są wielce niesprzyjające, wiatr targa włosy (zwłaszcza tacie szyneczek, który w przebraniu i dla niepoznaki na rowerze patrolował szeroko okolicę) a cebulla szczypie po oczach. kumary odklejają się od sufitu i z szumem silników nurkują w powietrzu atakując celnie, prosto w palec ściszający gotye’go ‚somebody that i used to know <od szyneczki> <

 i po naskórze i w plecy <spalone słońcem, od spaceru po strusie jajo>, kostki zostały już pochłonięte w lesie, w którym zamieszkam. tuż nieopodal. 
dzień upływa pod znakiem warzyw, najpierw zaginęły ogórki, wiozłam je od pani grażynki jako trofeum zdobyczne, niczym poroże drogocenne jakieś do szyneczek i nie ma. nie wiem, możliwe, choć watpię, że zostawiłam drogocenny słój gdzieś w przepastnych komnatach we włościach tomasza, może być też, że zaginęły w pociągu, ukradziono! zostawiłam swój bagaż bardzo nieroztropnie w przedziale z panem gadułą i słój wsiąkł, a ja się nie zorientowałam, że to był szalbierczy napad i rabunek. potem operacja cukinia, w którą zaangażowała się cała szyneczkowa rodzina i o mały włos mięsny obiad spaliłby na panewce, gdyby nie asia, która z doskoku wynalazła cukinię gdzieś z dobrej woli.
jeszcze z najnowszych doniesień to planuję nauczyć się greckiego. może nawet starogreckiego.
maciek nadal się nie odzywa. bardzo niezrozumiale.
tymczasem: 


zachód słońca w osterdamie z balkonu teściów ani,
odbierzyny w miescie pszczyny u szyny

a oto:
struś! (remasterede by szymek)
i tu jak równiez, a potem nastały strusie gody, go szyna mówi, ze strusiowi spodobały się moje feromony. film jest do wglądu, gdyby kto chciał zobaczyć w jaki sposób struś wyraża swoją miłość i aplauz: może wpaść, udostepnię.
czy widać ludzi? czy widać, że tam gdzie pracują, to pory? drodzy państwo:
ludzie w porach :) <invented by szynka>

i to już inaf na dziś.


Otagowane:  

buda w paszczy

Dodano 25 listopada 2010, w ., przez pszygody

Naprawdę mnie niepokoi, że tylu Węgrów popełnia samobójstwo. teoretycznie nie mają więcej powodów, żeby aż tak wyprzedzać inne państwa w statystykach (które są porażające!); 43 mężczyzn na 100 000 się zabija, co dziesiąta próba jest udana, co może oznaczać, że próbujących jest dziesięć razy więcej. może to z powodu dużego procentu ateistów (ponad 20%). kobiety też przodują w porównaniu do reszty świara, ok.12 na 100 000 umiera śmiercią samobójczą. 

no mniejsza;
jeszcze się korea wyrwała z tym kretyńskim atakiem. po co?
zgadzam się z Tuwimem, że to bujda, granda zwykła
http://www.youtube.com/watch?v=N_SuTh2fyxs
 (akurat „do prostego człowieka”) szkoda, że mu się za to nobel nie dostał. i że nikt poza polską tuwima nie zna..
tymczasem na węgrzech panoszy się choróbsko, na razie najsilniej opiera się mu szynka, elejn już leżała parę dni, mnie zmogło wczoraj, a dziś mecze! aa! :> przecież nie mogę ich poddać:P zresztą nie wiem jak to powiedzieć po węgiersku :)


 (gotye „your hearts a mess)
a to już stare, dostałam od szynki kiedyś, ale zapomniałam tu wstawić :) a gniecie aż spadają gacie! :)

i jeszcze, sprawdzałam sobie jak jest ‚kibic’ po węgiersku i kochany nasz googletranslator wyświetlił taką odpowiedź: 

Tłumaczenie (polski > węgierski)

ventilátor
jak tu się nie uśmiać! :)

Otagowane:  

  • RSS