nuit

Dodano 7 stycznia 2010, w ., przez pszygody

za takie właśnie zmiany lubi się hostel, kiedy przychodzi bardzo miły podróżnik i prawie całą noc spędza ze mną i opowiada o sobie, rozśmiesza, interesuje się muzyką, której słucham, pokazuje mnóstwo fajnych miejsc w europie, rozmawia o poezji i filozofii, wszak ma dyplom z obu, potem jeszcze chce mi pokazać ładne miejsce w krakowie, a wiadomo, że ja chcę się odwdzięczyć tym samym..więc się umawiamy na łażenie, więc to łażenie jest w perspektywie, i tak nadchodzi 4.oo i człowiek, gdyby tylko jeszcze był wyspany, poszedłby poskakać trochę pod słońcem bo balans jakby się przywrócił. no i tak, ja widziałam żiżka na żywo, a on toma jorka, więc sobie zazdrościmy. więc wystarczy spotkać człowieka, którego częściami ciała bolącymi najczęściej (tak jak i mnie) są policzki, wiadomo że od uśmiechania się:) i jeszcze kolega z fejsbuka wrzucił taką piosenkę: http://www.youtube.com/watch?v=pL9DW0LMHzM 
a jeszcze.. dziś był w ogóle miły dzień. byłam, pierwszy raz od dawna, na wszystkich zajęciach (4×1,5) i wszyscy byli śmiechowi, nawet dr grześ, który zazwyczaj nudzi i czyta daty tak: w tysięcznym dwieście trzydziestym pierwszym… grr, ale już się poprawił i czyta dobrze. no i jeszcze nemejt się śmiał tak strasznie jak mu pokazałyśmy film z jego udziałem.. i jeszcze rozmawiał z nami po wegiersku prawie godzinę..:) a potem z jelenką poszłyśmy na grzańca bardzo pysznego do lodziarni, a m&m’sy przyniosły mi pizzę z żuraiwną, no dzień marzenie!:) piosenka: powinna być wersja na żywo ale nie mogę znaleźć:

feature=related tak, naprawię mojego składaka, doczepię namiot i śpiworek i pojadę w świat, a co mi tam.. witkacy mawiał, że należy zaskakiwać przede wszystkim siebie, bo zaskakiwanie innych ma być efektem pobocznym. miał chłop rację.

Otagowane:  

aurora

Dodano 20 grudnia 2009, w ., przez pszygody

wystarczyła jedna noc, żeby się skutecznie uzależnić od utworu:
http://www.youtube.com/watch?v=CeTjHQhFdsc&feature=related
który  jest doprawdy piękny. hostel cały cichy, nie mam już sił oglądać herkulesa ani csipkerózsika ani kazimodo.. budzę się kanapkami z czekoladą..trochę tu starsznie tak w nocy, gdy wiem, że oprócz burdelu w bramie obok nie ma tu nic żywego. nie lubię długo nie spać..mózg zaczyna mi parować chwilami.. ech.. ale wczoraj było takie.. no jak coś złego się działo, to przychodziła odsiecz. np. dostałam niesamowity prezent na gwiazdkę od mariszki: maszynę do szycia! będę szyła suknie balowe i kubraki ora z pantalony i inne szykowne ciuszki, fantastik! chyba sobie skoczę na wschód słońca..:] tata zawsze powtarzał, że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło..ot taka mądrość życiowa..w tym miesiącu poznałam więcej ludzi niż w przeciągu całęgo roku.. mam nadzieję, że to wróżba na przyzły rok, że będzie ciekawszy.. rok temu w wigilię jakoś tak się ułożyło, że siedziałam po kolacji sama w domu i czytałam zimę muminków..  i to się trochę sprawdziło, w sensie, że jaka wigilia taki cały rok:)  ale na szczęście się kończy, na szczęście bo jest naprawdę okropny..
słucham sobie beirutu..    aj.. już za niedługo spać:)

Otagowane:  

  • RSS