kashf

Dodano 14 lutego 2012, w ., przez pszygody


http://www.youtube.com/watch?v=KOytOSZBBfE

jakoś się nie mogę oderwać.
<anouar brahem i kashf!>
Otagowane:  

nocne świnie

Dodano 12 grudnia 2011, w ., przez pszygody

Zastanawiam się wraz z Marysią czy lepiej być mulatką czy półarabką. i czemu bohaterki disneja nie noszą majtek, oraz czy zygmunt frojd był węgrem, skoro był austro-węgrem, jeśli nim był. wiadomo tylko, że na drugie mu było szlomo.

pustka tropików. prowadzimy z szynką nietoperczy tryb życia, i to tuż przed jutrzejszym egzaminem z węgierskiego.
skończyłam sjóna ‚skugga baldur’ i dziwnie mi z tym. mam ostatnio mieszane uczucia na myśl o islandii. chciałabym i boję się. 
przedkładam pianino nad co  tylko się da.
na obiad był krem z kurek <z proszku> a potem śledzie i to nie było najszczęśliwsze połączenie.
plany na sylwestra: szturmem pałac w antoninie. żeby był kominek i pianino. jeszcze konie by się przydały i szlachcianki w bryczesach. i skórkowe rękawiczki do pół dłoni. długi warkocz przerzucony z przodu pod lewym ramieniem. i taka muzyka w słuchawkach:
tęsknienia za syrią, beirutem. mimo ustawień na nie, przełączają się automatycznie na aktywne.
anouar brahem i the lover of beirut.
Potem długo nie będę mogła zasnąć. 
i  zgubiłam james’a dean’a.
jeszcze dobranocny cytat od marysi:
„przestawianie wpływów, prestiżu czy pozycji poprzez jednostki
nieciągłe, takie jak świnie, ułatwia porównywanie”
:)
jako jednostka wyjątkowo nieciągła zawijam się wraz z oparami zmęczenia pod pierzynę. 
Otagowane:  

l’aube

Dodano 25 lutego 2011, w ., przez pszygody


http://www.youtube.com/watch?v=myF6ufsV2mI
 - anouar brahem – l’aube

znalazlam gdzieś w poplątanych wspomnieniach z dysku. razem ze zdjęciami, z długością włosów, o którą bym się nie podejrzewała w dojrzałym wieku. 
dziś jeszcze o piątej będzie widno. wymyślę sobie życie od początku już za 3 dni. minie luty i będzie bardziej w tę strone:
 mam to na dysku pod taką nazwą (dlatego wrzuciłam na wrzutę w tej wersji, bo mi się podoba najbardziej), ale znalazłam, że oryginalnie nazywa się: ‚wala kif’ i śpiewa oczywiście fairuz..
jeszcze tylko o nocy, że nie mogłam spać, potem przyszła koło 3 dóri, pijana, więc zaczęła się głośno tłuc, kaszleć, smarkać, gotować coś w mikrofali, oglądać serial, stukać w nasze łóżko komputerem, głową, nogami, palić światło, masakra. z tego wszystkiego miałam niespokojną resztę nocy.. pamiętam wyraźnie fragment snu.. idę przez jakiś plac, osiedle.. czuję czyjąś sprzyjającą obecność obok, patrze w lewo, a na ziemi siedzi jasny kot. ale nie cały, nie ma głowy i części tłowia, a reszta, która siedzi we właściwej dla kotów pozycji – jest pocięta, równo, mniej więcej co 5 centymetrów jest poziome cięcie, części leżą prawie idealnie na sobie, w kociej pozycji, a za tą pociętą kocią masakrą leży równo ułożony nóz i oznacza: tym nożem ten kot został pocięty, nic nie możesz zrobić. patrząc na nóż widzę i czuję cierpienie kota, strach. ogarnia mnie złość, niemoc, wściekłość, zaczynam krzyczeć i nie mogę wydobyć takiego głosu jaki chcę, nie potrafię głośno wrzeszczeć, wystarczająco wyrazić złości. 
według dawnych wierzeń kot mógł oznaczać kobietę, czułość, intuicję.
martwi mnie ten sen.
Otagowane:  

  • RSS