iiiii

Dodano 1 czerwca 2011, w ., przez pszygody

Kocham madonnę, nie ma takiej drugie, bez kitu! co nie włączę, to mnie zaskakuje tym, jakie świetne piosenki produkowała (crazy for you, live to tell, take a bow..) więc leci na przemian z jamesem i adele, której nowa piosenka bardzo mnie urzekła (
http://www.youtube.com/watch?v=OZtUjFJvYkA
 - someone like you), proste, ale jak niesamowicie brzmi z samym pianinem, jaki głos. chylę czapy.

u nas już ostatki, marysia sobie pojechała, pokazałam jej caaały budapeszt (z wyjątkiem paru najważniejszych miejsc, jak plac bohaterów, zamek, baszta, góra gelerta..) i jej się bardzo podobało, tylko sobie biedna zdarła stópki. 
tymczasem u nas gorączka przedegzaminowa, a tu trzeba biedną olkę odprowadzić na pociąg, rozdać czekolady i ptasie mleczka, myśleć o całej reszcie i jeszcze gotując obiad dobrze obchodzić dzień dziecka.. 
dostałyśmy od gabora pysznych czereśni i jeszcze po kawałku ciasta z nimi, pewnie własnego wypieku, mniam!
za to jaką kawę piłam z mariszka wczoraj..! czekoladowo-pomarańczowa na zimno, jeezu. nigdy nic lepszego, serio. ale za to groszkowa zupa szynki z groszkiem ptysiowym podwójnie pieprzona -> doskonała, i do tego jak się obudziłam <po odwiezieniu maryjki poszłam znów spać na kolejne 4 godziny i miałam cudowne sny o tajemniczej grze ‚ka’ i o pięknym młodzieńcu, w którym się zakochałam bez pamięci a on we mnie, a musicie wiedzieć, że miał takie oczy!:)> – u wezgłowia miałam omotane wstążeczką turó rudi ;) i jeszcze jedną niespodziankę -> kompletny brak głosu. nie mogę mówić..
tak, zaraz trzeba iść, a tymczasem wysłałam raport do doktorka ko. (ciekawe czy go spotkamy, bo właśnie przyjechał do bp na wycieczkę :)> i czekam. zobaczymy.
a w piątek – fru do domu. tylko, to znaczy gdzie? i znów kraków..
mocy przybywaj.
maria w ramach zwiedzania:
a tu spotkałyśmy fajnego pamperka z pępkiem na wierzchu 
i świetne drzwi:
a tu się trochę zachmurzyło:
i tyle. 
Otagowane:  

A211

Dodano 5 stycznia 2011, w ., przez pszygody

Oto ekskluzywne wydanie bloga; co za niespodziewana pyszność muzyczna! Proszę państwa, dzieki wspaniałomyślności <o mnie> szona możecie poznać Alex Winston: 
http://www.youtube.com/watch?v=ZriX_ITjqsA
 w pioscence choice notes! :)
Dzięki wspaniałomyślności (o mnie) gabora, mogłam dziś wypić pyszną herbatę z pomarańczy i chyba goździków, która miała mi zastąpić wspaniałe domowe grzane wino, którego wypicia bezczelnie odmówiłam.. jeszcze jego wspaniałomyślność pozwoliła mi zjeść specjalowych rogalików piwnych, z tym że nie z piwa, ale do piwa, więc bezalkoholowych, mniam. sam piekł! 
ale ale jest też smutna wiadomość.. mianowicie mama cześka, Pani Grażynka, którą do tej pory tak lubiłam.. okazała się podstępną szarlatanką (sic!), która wybierając dla mnie książkę o Wierze Gran -> skutecznie odciągnęła mnie od węgierskiego! tożto skandal jest.. Pani Grażynko, zawiodłam się.. (:
Proszę Państwa, Ricsi ma dziewczynę! i to idealnie doń pasującą, wiem, bo mi opisał. to jest wspaniałe i życzę sobie, żeby jego przykład dodał mi siły i chęci na oczekiwanie księcia z bajki. aa co tam :) tak jest. tymczasem się uczę, żeby nie tracić czasu :) no chyba, że czytam o wierze.. Pani Grażyno, nie wybaczę! nawet wieszczowe (bo odmickiewiczowskie) pochodzenie Pani nie uratuje!


 - jest też nowa piosenka adele: rolling in the deep ze wspaniałym klipem. skradziona z fejsa warmuzikowi.
i co, bilans?:
-złamanych przyżeczeń: ciagle jedno i to samo.. ale dlatego, że mi się nie chce skończyć afterejtowa paczka.. reszty na razie nie łamię, bo 1) z niepiciem alkoholu mi jakoś wyjątkowo łatwo mimo trefnych genów, 2) nie miałam okazji do podejmowania zbyt wielu decyzji do tej pory 3) nie mam z kim tu rozmawiać o wspólnych znajomych i mówić o nich źle, więc nie mówię :) no może prawie..
-próbowania tego, co lubię lub czego nie lubię w tym roku (a co może się rozwinąć w zajęcie życiowe): 1: próbuję uczyć daniego polskiego, dobry z niego uczeń, bardzo wszystkiego ciekawy, tylko nie odrabia zadań domowych <ale może bla bla bla fisza to za dużo jak na pierwszy raz, żeby się nauczyć na pamięć, gdy się tego nawet dobrze nie umie przeczytać :)> – całkiem fajne zajęcie, znajduję w sobie dużo cierpliwości, nie tak jak przy olivierze, z którego się śmiałam i który uważał, że jako nauczycielka byłabym straszna.. inaczej, dobrze mi w tej roli. dowiaduję sie ponadto, jak mało wiem o języku polskim. jak trudno wytłumaczyć, dlaczego tyle odmian, skąd te wszystkie zmiany w języku, z ‚ę’ na ‚ą’, dlaczego wymawiamy wszystko inaczej niż piszemy, czemu ‚ch’ i ‚h’ i ‚rz’ i ‚ż’ i czemu ‚rz’ czyta się często jak ‚sz’.. itd.
-nowych, nieplanowanych par majtek (campona z paulą): 5; <kampona z paulą brzmi jak jakas potrawa, nie? :) np. rukola z manną>
-nowych, nieplanowanych bluz i planowanych dresików: po 1;
-nowych słowników bluzgów i slangu węgierskiego: 1 śmieszny, przeznaczony tylko dla dorosłych i jak czytam to się zastanawiam czy (w tym ujęciu) chcę być dorosła.
dziś jest taki nowy rok. że się tylko słucha gr<Z>echuty i zjada resztki sera z żurawiną. na zewnątrz rosną bałwanki, czajnik świruje na prądzie, afterejty się kończą, zima. i wiele pytań niedokończonych, zabrakło siły na postawienie znaku zapytania, przecinka; wspomnienia się kłębią – nieproszone szpaki, wyżerają mi spokój prosto z otwartych i głuchych korytarzy nerwów. lektura o getcie, o tym, że żydzi płacili, żeby się dostać do niego, żeby być blisko. niepojęte, a jednak logiczne. każdy chciał być bliżej siebie. i jeszcze nie wiedzieli, po co to wszystko, że to tylko śmierć wabi oczami tęskniącej matki. i umierające dzieci, bose żebrątka, a my tu ser z żurawiną, czekoladę, pomarańcze. pewnie to ‚my’ wyszło mi dlatego, że próbuję zwalić wine też na was.. a przecież sama to właśnie zjadam i przeżuwam w męczarniach.
‚hop szklankę piwa’. 

 - uwielbiam, za potrójną zmienność nastroju.
no miły dzień był nawet. późno już.
Otagowane:  

  • RSS