14+1

Dodano 11 marca 2016, w ., przez pszygody

Dziś od rana dramajty. Takie nawet jeszcze wczorajsze. Fredek ciągle coś chce, jęczy, piszczy zaczepia. Jadźka marudzi i grymasi.
Niestety że fredka marudzenie jest wołaniem o wyjście za pilną potrzebą na dwór skapnęłam się za późno i zdążył trzasnąć kilka klocków na podłogę gdzieś jak ubierałam jadwince buty.

Ale matka przygoda ze wszystkim sobie poradzi przecież. Weźmie zmiotkę, zmiecie, umyje, wypucuje podłogę szwamką, mopem, cifem dla neutralizacji smrodku i floralfiestą do podłóg, żeby nie było już nic. I pójdzie na spacer z całą menażerią w mżawę i deszcz i zaciekłe szczekania innych psów, żeby dom się wywietrzył.

Matka przygoda nie z takimi rzeczami już sobie radziła.

Ale dziś muszę pochwalić brzeszczeńską służbę zdrowia, nie dość że byłam pierwsza w kolejce do szczepienia bez rejestracji, to jeszcze pani pielęgniarka tak zrobiła zastrzyk, że jadźka nie płakała. Szok i niedowierzanie.

Chwilowo odpoczywam, jem, piję, ale za chwilkę chyba skończę wczorajszą sukienkę, która trochę nie poszła przy wszywaniu rękawów po mojej myśli, no i nie wiem jak to zrobiłam, ale jeszcze przypadkiem coś wycinając trochę ją podziurawiłam :/ Coś z tym trzeba zrobić, bo fajny materiał i szkoda wysiłku.

Dziękuję matce boskiej, że są cukierki.

A tu jeszcze foteczki z pobytu w ostrowie:


więcej dzieci i nieodpowiednie zabawki kupowane przez ciotkę przygodę obracają się potem przeciwko niej :D

wiktorek!

już prawie sama ale ciągle nie:

a tu króliczek z absurdaliów w naszym domu! od chrzestnego i jego agi dla jadzieńki:

a tu jaga je swoje ulubione masło:

czekamy na m.,dziś piąteczek.
na razie tyle, bez odbioru.

a tak, jaga skończyła wczoraj 14 miesięcy.

 

Dom śpi

Dodano 5 marca 2016, w ., przez pszygody

Chrupię ulubione maczki.
Leci mi Coltrane.
Jadwinka uspana w swoim łóżeczku, co nie jest takie oczywiste, bo za spaniem w nim nie przepada.
M. z Pustym pojechali po nasze rowery zostawione w piwnicy na wlotowej przypadkiem.
Zima. Ale prawie już wiosna.
Już marzec. Byliśmy na chwilkę w ostrowie, bo ania z dzieciakami przyleciała.


(jaga z tatą w podróży)


(brakuje tylko niki z rodzicami, bo się biedna rozchorowała)

Fajnie było wszystkich zobaczyć.
I muszę przyznać, że szóstka dzieci na raz robi dużo hałasu. Nawet jeśli połowa nie ma jeszcze roku i nie umie mówić.
Ciotki ciągle piękne i zgrabne.
Nawet bardziej niż na tym zdjęciu z moim tatą.


Nie mogę się napatrzeć na to zdjęcie.

Dwie najstarsze dziewczynki fajnie się ze sobą bawią, nie ma co ;) Jak się nie kłócą o zabawkę, to się gonią, bo jedna drugiej coś wzięła.

A jaga na co dzień ćwiczy chodzenie z nami lub z dziadkiem:

Ostatnio zażywa nawet trzech drzemek w ciągu dnia, bo jak nie, to jest taka marudna:

Dlatego trzeba jej dostarczać dużo tlenu, stąd dużo spacerów.

Ale ostatnio częściej w wózku, bo nie mam sił jej nosić, zwłaszcza jak jeszcze się szarpię z fredkiem, któremu poziom testosteronu wyraźnie ostatnio podskoczył i dostaje agresora na widok najmniejszego psiaka..

Jakoś mało mam wyraźnych zdjęć. Ach te foty z telefonu.. Nie wzięłam do ostrowa zwyczajnego aparatu i stąd nie mam nawet jednego porządnego zdjęcia wiktorka, który już taki cudny!

Smuteczek.

 

  • RSS