jedziemy na wakacje!

Dodano 28 sierpnia 2015, w ., przez pszygody

Jedziemy za chwiunię do brzeszczów, dlatego zostawiam wam weekendowy wielopak fotograficzny, żebyście nie tęsknili i mogli się nasycić widokiem pięknych gołych nóg aniobrał! ich pierwsza odsłona ekskluzywnie tylko u nas! (trzeba tylko zeskrolować na dół).

oto najpierw tata jadzi poi ją nad bagrami:

tu oto jadzia tamburyni:

w sezonach na obiedzie z aniąobrał:

sama jadzia w sezonach na parapecie:

i wreszcie są! nogi! gołe! bez leginsów!

a tu jadzia z matką też w sezonach:

i na koniec oto jak śpią, jaki ojciec taki jadziuntek:

no i oto, oto jedziemy se, narciarz!

 

Nowa plansza

Dodano 27 sierpnia 2015, w ., przez pszygody

Marta spi na kanapie w pokoju, fredek na swojej ulubionej miejscowce, pod lustrem, jaga obok nas, na lozku, m. tlucze jakas gre, mowi, ze kindomrasz, ja nie wiem, a ja czekam, az przejdzie na nastepna plansze, zeby podrasowac mojego nowego bloga, ktorego prowadze z baniula. Jadzia cos mi zepsula w telefonie, ze nie mam polskich liter. Iwonka pewnie juz prawie w domu, dzisiaj pojechala, a fajnie z nia, jaga sie cieszyla, bawily sie razem i w ogole. w ogole jaga ma nowe wlasciwosci. Stoi. Lubi, jak nie skacze, to stoi i wyglada jak maly raper. A teraz zdjecia.

image

image

image

image

Ten odcinek sponsorowala literka I jak Iwonka, ktora wlasnie dojezdza do gubina. Idziemy spac.

 

Miasto odzyskane

Dodano 21 sierpnia 2015, w ., przez pszygody

Nadszedł długi weekend, więc postanowiliśmy zaszaleć. Dziecko spakowaliśmy w chustkę i w miasto co tchu, żeby troche pożyć krakowem. Ogólne obserwace takie, że zlikwidowano parę księgarń, w tym językową, na rzecz jakichś knajp z żarciem. Matka potrzebą wynalazku.

image

image

image

image

image

Doczłapaliśmy się do przyjaznej bejbitkom dyni, zamówiliśmy se jadło i słuchaliśmy, jak młodzież zakłada hotele, opracowuje strategie reklamy i kontentu, itd. M. doczytywał o sztucznie wyhodowanym mózgu, ja ścierałam jadwini bruskettę ze sznupy i wyciągałam pomidory z włosów. Potem w drodze powrotnej trochę dyskusji o karze śmierci, na fali minionych, siekierowych wydarzeń. I jadwinia zasnęła. Weszliśmy więc do drogiej książki, m. kupił mi wiedźmę masłowskiej, pokręciliśmy się tam jeszcze chwilkę, a potem już były powroty i pan w tramwaju, który na komórce oglądał pornosy. Tak było.

 

Modne dziecko

Dodano 19 sierpnia 2015, w ., przez pszygody

Modne, dlatego że zjada modne rzeczy, jak jarmuż, bo ubiera sie w h&m (i tylko czasem w pepco) i ma fryzure jak ronaldo. Na dowód zdjęcia jakości telefonicznej.

image

image

image

A poza tym sierpień dobiega końca, jadzia tamburyni, liście spadają i za chwilę przyjdą pewnie jakieś święta.

 

Pojsko wolskie

Dodano 16 sierpnia 2015, w ., przez pszygody

Oglądamy ostatnio dużo klasyków. Chłopców z ferajny, człowieka z blizną, impreium słońca, infiltrację. Jak coś trwa dłużej niż 2 godziny, to dzielimy na pół i robimy sobie z tego mini serial. Bardzo się wkręciłam w gangsterkę.

Rozgotowałam się i rozsmażyłam. W słoikach odpoczywają powidła ze śliwek, brzowskiń, zaraz dorobię z moreli, a jeszcze zapasteryzowałam fasolę po bretońsku – zupełnie dziewiczą wersję z gargamelami od ulubionej pani z targu. Nie jest to do mnie podobne. Ale takie jest ostatnio.

Po imperiu m słońca postanowiłam, że m. musi nas gdzieś wywieźć przed wojną i wymyślił szwajcarię. Mogę jechać. Niemiecki prawie znam, góry i piękno, bogactwo, czego mi chcieć więcej? I tak największe szczęście już mnie spotkało, a teraz dorasta sobie w łóżeczku, zapakowane w śpiworek.

Dziś poleźliśmy z dzieciakamina bagry, fredek się kąpał, a jaga odpoczywała w cieniu. Wiary masę, ledwośmy znaleźli kawałek „plaży’. Ach, biedy ten kraków.

image

Jadziuntek lubi arbuzu, więc ostatnio często jej dajemy, zwłaszcza że sezon, a i gotować wtedy nie trzeba..

No nic, idę spać, późno.

 

7

Dodano 10 sierpnia 2015, w ., przez pszygody

Nasze dziecko ma 7 miesięcy.

Samo już prawie siedzi i je. Luubi zwłaszcza mięcho.

Kabanosy ludziom z rąk wyrywa.

Ale ogólnie nie wybrzydza.

W ten weekend pojechaliśmy z tereską do brzeszczów i było super. nie zapominajcie, że to mój pierwszy wyjazd poza dom od kiedy mamy jadwinkę, więc podwójnie się cieszę. rodzice m. mają cieplutko w mieszkaniu, więc nie marzliśmy, a dla ochłody zażywaliśmy kąpieli, co najbardziej podobało się psiakom.

Upały dają się wszystkim we znaki. Dziecię nerwowe, raz jej się wszystko bardzo podoba, a raz bardzo nie.

Byle do jesieni.

 

Brzeszcze na weekend

Dodano 9 sierpnia 2015, w ., przez pszygody

Zapakowaliśmy fredka do bagażnika, jadwinkę w fotel, ciuszki, gruszki do nosa, pampersy, tetry, body, śpiworki do plecaka i wyruszyliśmy do brzeszcz na upalny weekend. A w waliczkowie sauna, najchłodniejszym miejscem w mieszkaniu był korytarz, dlatego się tam zasiadywałam. Jeździliśmy nad sołę, jedliśmy ananasy i pokazywaliśmy dziadkom jak jadwinia je kabanosy.

Ale już, apropofdefakto, jesteśmy mianowicie w domu.

Mój mąż morduje potwory w diablo, moja córeczka kwili coś tam co jakiś czas przez sen, a moje oczy chowają się za spadającymi powiekami, bo z gorąca i z uwagi na śpiunkającą obok jadzię – spałam w nocy dosyć pobieżnie i chyba czas to nadrobić.

Nadchodzące dni zapowiadają się jakoś lepiej. Wypiłyśmy z mamą m. mentalnego bruderszafta i przeskoczyłyśmy na ty. Jadwinka już prawie siedzi samodzielnie, bilety do londynu staniały, zaczynam nowe projekty (m.in. blog muzyczny wespół z banieczką) i może jakąś bajkę nawet z obrazkami. M. ma o rok więcej lat, a jadka jutro skończy 7 miesięcy i nauczyła się mówić ‚be’, a czasami mówi jakby ‚mama’, tudzież ‚memi’, zwłaszcza, gdy jej smutno i prawie płacze.

Ciasteczka oreo uśmiechają się do mnie (spod trupków komarów – traktuję je rajdem), ale już umyłam i wynitkowałam zęby niestety.

Zdjęcia będą, tylko telefonem nie narobiłam.

Idę pod pierzynę, bo fiknę zara ze zmęczenia.

 

  • RSS