gonia sie starzeje

Dodano 28 kwietnia 2015, w ., przez pszygody

to dzisiaj – kilka lat temu – powitałam w niewygodnych butach gosię nas stacji w ostrowie. dostała wtedy tylko bukiet kwiatków, a i tak była zdziwiona, że w ogóle coś. dzisiaj tylko życzenia.

poszłoby się z gosią na kawkę, nawet tam na róg tomasza i świętego krzyża, gdzie chodziłyśmy przed moją pracą w ip i po zajęciach. nawet na godzinę.

a poza tym ma być burza. jadwinka waśnie w trakcie swojej 4-godzinnej drzemki, oglądaliśmy z m. ycd, ale przyszła pora na spacer z fredkiem, bo byliśmy po słowie z pikolakiem. jutro szczepionki.

wczoraj byliśmy na spacerze i fredi jak zwykle był gwiazdą parku:

a tu jadwinia w koszulce od cioci ani:

dwie zbożówki, a ciągle jestem śnięta..

 

Halo poniedziałeczek

Dodano 27 kwietnia 2015, w ., przez pszygody

Przez gąszcz potarganych snów, studia i egzaminy na.harwardzie, poprzez nocne wołanie m. wracam do żywych tuż przed 9 rano. Niebo bezchmurne, cudnie. Z wczoraj mam w głowie tylko historię biednej muchy, którą ukatrupiłam szmatą na łóżku, przez co nie do końca mucha umarła, podduszanie poduszka na materacu też niewiele pomogło, więc zawołałam m. na pomoc, który muchę wziął i wrzucił do toalety i spłukał. ale oczywiście mucha nie spłynęła. na dodatek machała nóżkami jak przyszłam siusiać, więc m. musiał ją wyłowić i dobić, ale nie zrobił tego, tylko ją spłukał w wannie.. co za horror.

jadwnię wczoraj odwiedziło wielu gości, cztery babki i chłopiec o imieniu jak szczoteczka do zębów, zresztą ziom od studiów jak się okazuje. dostaliśmy mnóstwo gryzaków i piękne ciuszki i zabaweczki. mam też pełną lodówkę smakołyków, bo prawie nikt nic nie jadł.


(najnowsza z cioć: ciocia iza)

z naszego ogrodu na razie nici, bo okazuje się, że mamy co najmniej jedną psychicznie chorą sąsiadkę, która próbowała oblać m. wodą, gdy ten poszedł zmierzyć odległości przed mieszkanie. wziął wymęczonego harcami z pikolakiem fredzika no i to rozsierdziło sąsiadkę, oprócz polewania wodą (ciekawe, czy to wrzątek był) straszyła też, że jak sobie m. z fredem nie pójdą, to zejdzie na dół z pałą. wyobraźcie to sobie. stara, siwo-fioletowa baba, która grozi młodemu, dobrze zbudowanemu mężczyźnie z dużym psem, że zejdzie na dół z pałą. horror #2. Poczekamy na jakiś papier dowodzący, że mamy wszelkie prawa i racje kopać w ogródku, bo jak ta psychopatka zejdzie z pałą i wezwiemy policję, to lepiej, żeby dowód obronny był w naszych rękach.

Tymczasem szok i niedowierzanie.

Uczę fredzika polować na muchy. Bardzo to przydatne. Na razie mu nie idzie, ale to tylko kwestia czasu.

Maj już za płotem. Już widać jego kroki na roślinkach. Czekam na bzy, zajadając grejpfruty i kiwi.

I jeszcze extras w postaci faraonki jadwini:

Otagowane:  

cradle cap

Dodano 24 kwietnia 2015, w ., przez pszygody

Tak się składa, że jadwinia ma ciemieniuchę, bardzo delikatną, ale jest i mnie denerwuje. kupiłam rosmanowy spray do walki z tym dziadostwem i od wczoraj używamy.

wiosna nas rozpieszcza, piękne słonko, zero chmur, przyjemny wietrzyk. weekend ma też być taki. spędzimy cały przed naszym blokiem, bo mamy zgodę od właścicielki i od spółdzielni na organizację naszego własnego ogródka! jupi! pojedziemy jeno do obi po jakiś żywopłot.. mam nadzieję, że uda się znaleźć jakiś wyrośnięty od razu..

tymczasem już naprawdę prawie maj, tydzień i będzie. lubię, bo kwitnie bez i jest tak komunijnie, biało. dzieci chodzą do kościołów przebrane za aniołki, fajne to jest.

wczoraj oprócz walki z ciemieniuchą było też obcinanie pazurków u stóp jadwini.. ain’t that easy.

 

prawie maj

Dodano 21 kwietnia 2015, w ., przez pszygody

Brak deszczu, chmur, temperatura w okolicach kilkunastu stopni, piękna wiosna nam się zrobiła.
Jadwinia śpi, pewnie nie pisałabym, gdyby było inaczej.
Fredek zajęty obgryzaniem kości.
Przewinęło się przez nasz dom dużo miłych gości ostatnio. Nie uwieczniłam ma fotkach tylko marii blender (tak o marysi z holandii mówi m.) i moszego, gdyż w pierwszym przypadku – pochłonięta rozmową – zapomniałam, a w drugim nie było czego fotografować, bo mosze nie chce jeszcze brać jadwini na ręce.
Za to z dziadkami duży postęp. Nie dość, że był spacerek z wózikiem, to jeszcze pan bodzio chodził po mieszkaniu z jagą na rękach i bardzo jej się podobało! Pani tereski na szczęście nie trzeba namawiać, żeby nosiła jadźkę.

(całkiem dobre zdjęcie, gdyby nie poza m. i wnętrzności naszej szafy)

jaka babcia – taka jadźka :)

nie ma to jak u dziadzi!

a tu już nowa ciocia, ciocia malarka:

i nowy, fajny wujek, wujek doktor, a w przyszłości i profesor zapewne – i to od gier! to musiało wzbudzić jadzinkowy entuzjazm:

takie bobo…

tymczasem bajka wysłana biedronce. maluszek mojej siostry już gotowy do przyjścia do nas. pierwsza paka za małych na jadwinie ciuszków przekazana wcześniakom z ujastka (za sprawą rąk asi, bo lenka też już z nich wyrosła). druga paka ciuszków przesłana paci, malutkie rzeczy czekają już na nikę! a jeszcze w tym roku tyle miłych dzieciaczków się narodzi! w weekend, mam nadzieję, zrobimy ogród przed blokiem. mamy zezwolenie spółdzielni na wydzielenie sobie ogródka na szerokość mieszkania, możemy to ogrodzić żywopłotem, to się może udać. fredi nie musiałby wyskakiwać przez dziury w szprychach balkonowych drzwi…

dobra dzieciaczki, do zobaczenia! :-)

 

Tarta

Dodano 17 kwietnia 2015, w ., przez pszygody

Kładę się już spać, ale jeszcze posyłam seryjkę z telefonu…

image

image

image

image

image

Telefon jednak częściej mam pod ręką.. śpijta tam!


image

 

fuji

Dodano 17 kwietnia 2015, w ., przez pszygody

Mówcie sobie, że szargam świętości, ale nie rozumiem podniety nową częścią gwiezdnych wojen. Już nie jedna osoba, w tym m., próbowała sprawić, żebym pokochała sagę.. i chyba nici. Naiwne i nudnawe. Można mnie za to oficjalnie disować. Ale naród mógłby już przestać wrzucać do fejsbuka najnowszy tizer.. bo jest wszędzie, gdzie się człek nie obróci..

a propos obracania się, to nasze dziecię pilnie ćwiczy.

Bajka jednak nie skończona. Siedzę i doprawiam, dopisuję i chyba jestem dopiero w połowie, a nie przy końcu.. a dni mało.

Weekend będzie obfity w odwiedzających.

Za to w tej chwili w domu tak: pranie się dosusza, jadwinia padła od zabawy najnowszą zabawką, piesek myślał, że się jeszcze zmieści w fotel i wygodnie połozy głowę – nici.

- jakość telefoniczna..

wracam do pisania.. grr!

Dziś już piątek.

 

MEGA

Dodano 15 kwietnia 2015, w ., przez pszygody

Dziś wielki dzień.

Jadwinia trzykrotnie przewróciła się z brzuszka na plecy – a więc to nie przypadek, nasza małpeczka umie to robić! Jesteśmy z niej straszliwie dumni.

Po drugie skończyłam bajkę. Wyszła niestandardowo. Może się bardzo spodobać, albo bardzo nie. Okaże się już w maju.

Jak nie wygram to przynajmniej mam gotową bajeczkę dla córki.

No i skoro nie wygraliśmy tych lotkowych milionów – to znak, że trzeba się wziąć za ich zarabianie. A nuż.. widelec.

Czekam na dziecię, aż się obudzi, zjemy, a jak tata wróci – przejedziemy się do bonarki. Coś tam trzeba kupić.

Wrzucam foto, jak se chodziłyśmy z jagą po parku i jak to inaczej w chuście, gdy już dziecię umie pięknie trzymać głowę i przez większość spaceru nie śpi.

 

klamerki

Dodano 13 kwietnia 2015, w ., przez pszygody

wcinam sobie orzeszki i piję kawę, siedzę nad bajką, a tu pod oknem łazi mi stara baba w szaliczku. wychylam się na bezczelna, żeby ogarnąć wzrokiem, co też wyprawia, a ta klamerki zbiera. pewno sąsiadka z góry. a jeśli nie, to łowczyni klamerek może nawet z innego osiedla!

dzieciaki posnęły po bardzo miłym, acz wietrznym niemożebnie spacerze. freddo dodatkowo musiał złapać gdzieś na polu (tak, powiedziałam tak) kleszcza, bo ma jednego na czole, tuż nad prawą brwią.. nie ma mowy, że mu to wyjmę, dlatego czekam z niecierpliwością na m. ma podobno wprawę, bo wyciągał swoim zuszkom.

tak. m. był harcerzem i nawet drużynowym, zdaje się. miał babską drużynę i podobno bardzo go lubiano. a teraz taki bankier. i ojciec. co to się z ludźmi z biegiem czasu wyprawia.

na dowód, że jadwinia nie ma czarnych oczu wklejam pani teresce takie oto zdjęcie:

może tu trochę lepiej widać, że na razie jeszcze nie ma brązowych oczu. może potem.

 

niedzielny wieczór

Dodano 12 kwietnia 2015, w ., przez pszygody

jeszcze pranie się kończy prać, dzieciaki śpią, jeszcze z jedno karmienie i spać. nie wygraliśmy tych milionów, ale to nic. jeszcze wygramy. zresztą, jeden już wygraliśmy.

jak chwyci, to nawet i pociągnie. ale sówki od beatki jeszcze nie umie napędzić do lotu, bo ma za mało sił, chociaż rozkminiła system ciągnięcia.

tu ćwiczyłam superbliżenie.

a tu nasz nostalgiczny piesek.

a więc jeszcze pranie się skończy prać..

 

kwartalnica tudzież trzymiesiączka

Dodano 10 kwietnia 2015, w ., przez pszygody

Dokładnie 103 lata temu Titanic wypłynął w rejs z Southampton (wiem z wiadomości tramwajowych) do Nowego Jorku, dokładnie 5 lat temu zdarzyła się katastrofa, albo jak chcą niektórzy: zdrada smoleńska, dokładnie dzisiaj złożyłam w końcu wniosek o nowy dowód (z ohydnym zdjęciem) i dokładnie trzy miesiące temu urodziła się nasza jadwinia. dokładnie trzy miesiące i niecałe dwie godziny temu. bo o 13.05. tak było. nikt nie zaprzeczy. dowodów mam bez liku, np. w postaci oplutych ciuszków w pralce w kolejce do wyprania, albo w postaci małego bejbi, które właśnie ucina sobie pałernapkę w łóżeczku. mam też dowody w postaci zdjęć.
nasza jadwinia.
3 miesiące.
4300 gramów (Według wagi łazienkowej).
wzrost nieznany, ale rozmiary raczej już 62.
Cioci krysiuni dziękujemy za piękne życzenia!

karnację ma chyba po mnie, bo jak m. ją trzyma, to widać zdecydowaną różnicę między nimi (a żółtaczka już dawno za nami). tu przed dzisiejszym spacerkiem porannym. (jest tak pięknie, chyba ze 20 stopni!)

jadwinia w swoje trzy miesiące domaga się, aby jej pomagać się podnosić do siedzenia i żeby sobie pakować jej rączki do buzi. taka jest.

lubi nasza pyza spać, to na pewno ma po tacie i babci.

a to wczoraj w sukieneczce, którą trzeba było ewakuować z jadwini zaraz po zrobieniu fotki.

kawa i daktyle, jak za dawnych, dobrych czasów.. jeszcze spacerek z maluchami za jakieś półtorej godziny potem kąpiel, może znajdę chwilę, żeby posprzątać, popisać i nyny.

a na deser zdjęcia, których ja, ze względów kulturowych, nie mogłabym sobie zrobić z jadwinią:

 

  • RSS