when the winds begin to sing

Dodano 3 listopada 2014, w ., przez pszygody

za łoknem szaro jak nie wiem. za chwilkę trzeba wyjść z domu, a ja w koszulce męża sobie siedzę (brzmi to zdanie ciągle dosyć egzotycznie) i słucham stinga zimową porą (if on a winter’s night).

m. zaspał do pracy po naszym wczorajszym harrym potterze i kilogramach ciastek z obrałówną oraz gotowaniu pomidorówki.

lubię jak się zima zbliża i mrozi oddechem karki latu i jesieni. i te piękne kwiaty na grobach, i stare drzewa, wygonione za drzwi pająki i muchy.

trzeba tu rozwidnić, pozbyć żaluzji.

gosia w polsce.

 

  • RSS