leje #2

Dodano 30 czerwca 2014, w ., przez pszygody

w taki deszcz chyba nie ma sensu suszyć włosów przed wyjściem z domu..?

 

leje

Dodano 30 czerwca 2014, w ., przez pszygody

leje. lało całą noc.
dokarmiam ptaszki. sama za bardzo nie mam czego jeść. lodówka nam się rozpieprzyła i nie działa od trzech dni i dwóch nocy. sałatka, którą w bólu palców robiłam w ostatni piątek już na pewno nie żyje (boję się powąchać), nic co nabiałowe jak również. zjadłam na śniadanie owsiankę z torebki do zalania wrzątkiem. ohydka.
zjadłam więc dla zabicia smaku – nektarynkę, ale akurat trafiłam na niedojrzałą i prawie mi zęby popękały.
prawie już zabrałam się do łazienki.. ale jakoś nie mogę.
leje interwałowo.

 

o jedzeniu

Dodano 29 czerwca 2014, w ., przez pszygody

to pewnie żadna reguła, ale mnie dotyczy, więc niech to ujmę w słów parę.

gdy coś zjem, a nawet gdy zjem niewiele, mój brzuch nagle powiększa się znacznie w dziwnych miejscach, np. w miejscu żołądka, albo gdzieś po lewej stronie nad biodrem, albo pod żołądkiem i wygląda dziwnie, albo robi się wypukły zupełnie na przedzie. wymyśliłam, że to dlatego, bo fasolka podjeżdża ku górze, a w brzuszku nie ma miejsca za dużo, bo jeszcze nic nie jest ustabilizowane i usytuowane należycie, więc co jakiś czas, gdy coś zjem, zaczyna to wystawać w miejscu, gdzie akurat miejsce było.

potem już tak nie będzie, potem już będę tylko grub(sz)a.

m. wraca z poznania, w którym prawie nawet nie było. ciekawe czy zrobił w poznaniu chociaż 300 kroków. wątpię.

ciągle nie ma mdłościowej poprawy. turlam się po łóżku w lewo i prawo, niewygodnie mi na prawym i lewym boku tudzież na plecach. gdy siadam, to bekam. gdy chodzę za szybko, bekam. gdy wolno – bekam wolniej. ciąża w początkowym stadium jest szalenie mało kobieca.

jak zawsze o tej porze roku – tęsknie za londynem.

wczoraj nie mogłam znaleźć strimingu z meczu janowicza z robredo. oglądałam ten dramatyczny pojedynek śledząc wyniki na stronie z wynikami na żywo. te okropne cyferki wyskakujące przy nie tym, na które liczysz, nazwisku.. przegrał, ale walczył do końca..

w turnieju ciągle radwańska. trzymam kciuki jak szalona.

dziś, gdy w połowie dnia, zmęczona niedziałającą lodówką, próbowałam zasnąć, przywidziało mi się, że jednak antoni, jeśli chłopiec.

z rozpaczy zjadłam całą paczkę solonych lejsów..

poza tym jestem niezła, właśnie sobie podałam telefon przy pomocy palców od stóp!

 

Dodano 24 czerwca 2014, w ., przez pszygody

bycie w ciąży to życie w strachu.

zazwyczaj wystrzegamy się rzeczy, które w oczywisty sposób są złe albo niebezpieczne.. jak chodzenie po zmroku po niebezpiecznej dzielnicy.. jak skakanie na główkę do płytkiego basenu.. jak używanie piły mechanicznej..

kobieta w ciąży nie może np. jeść pietruszki, nawet odrobiny do zupy..
nie może też pić herbaty malinowej (sic!)
ani jeździć rowerem, chyba że stacjonarnym..

wyprowadzamy się, znaleźliśmy ładne mieszkanie, jest przytulne i ma łóżko normalnych rozmiarów, a nie takie krasnoludkowe, jak nasze. i nawet ma swój niewielki ogródek. przeprowadzka za dwa tygodnie.

oglądamy ostatnio dużo ‚jak poznałem waszą matkę’, jesteśmy już w drugim sezonie.

no nic, muszę porobić fotki fotelom, przepraszam Was.

 

coś się zmienia

Dodano 20 czerwca 2014, w ., przez pszygody

myślałam, że uśmiech wtedy nie znika z buzi, że kwiatki i chmurki przytulają się do siebie, a wszyscy ludzie w około chcieliby mnie przykrywać kocem i głaskać po głowie.

jest trochę inaczej. każą mi często a mało jeść, a jeść mi się nie chce wcale, lekarze polecają przyzwyczaić się do tego stanu, a że niby jak, to nie mówią. a przecież trzeba wrócić do pracy, to nie choroba.

a mnie chce się jeno spać i leżeć, i ewentualnie co jakiś czas zjadłabym rosół, albo twarogu. nie jem słodyczy, bierze mnie niechęć na ich widok. jedynie jakieś cytrusowe lody. robią mi dobrze. moje libido i wszelka chęć do czegokolwiek jest minusowa. nawet czytać mi się nie chce. jeździć nawet tramwajami nie mogę. bo słabnę i muszę z nich na chybcika wychodzić.

ale błąka się we mnie myśl, że już w styczniu maleńka fasolka, która ma teraz 17 milimetrów, będzie większa, może będzie miała szlachetny nos m., może zielone oczy po mojej mamie, może poczucie humoru po tacie, a może będzie muzykalna i zostanie pianistką. a może będzie sportowcem i może zdobędzie wszystkie ośmiotysięczniki zimą. nie, tego akurat bym nie chciała, bo to zbyt niebezpieczne. ale może będzie dobrym człowiekiem i umili nam wszystkim życie.

podziwiam kobiety za to, że to przechodzą bez marudzenia. albo może marudzą, ale ja jeszcze nie słyszałam. jest mi głupio, że tak zrzędzę i jęczę i zachowuję się jak pokraka. na spacer jak idę z m., to tak wolno, że wyprzedzają nas emeryci, m. myśli, że to przez niego tak się źle czuję. biedulek. nic podobnego.

a to chyba zwykły porządek rzeczy. silniejsza płeć nosi to na swoich barkach. a raczej w swoich macicach.

jest mi ostatnio niezwykle inaczej.

 

poranna kaszka

Dodano 19 czerwca 2014, w ., przez pszygody

wstajemy przed dziesiąta.
-zjadłabym kaszę mannę.
-pobiegnę ci do sklepu.
kąpię się, ubieram. wraca m.
-przyniosłem dwie kasze, bo nie wiedziałam, która to.
jedna to kasza gryczana, druga nas szczęście manna, to że błyskawiczna jakoś przeżyję.
zabieram się za robienie kaszki. mam od wczoraj gotowe 4 słoiki świeżutkiego dżemu truskawkowego (robiłam pierwszy raz w życiu i wyszły pyszne). przygotowuję garczek, dżemik, sięgam do lodówki po mleko.
- kochany, kupiłeś mleko, prawda?
- yyy, o kurwa.
zjedliśmy więc grzanki.

 

śluby na całe życia #2

Dodano 19 czerwca 2014, w ., przez pszygody

dziś dalszy ciąg zdjęć ze ślubowania paci i kuby, bo wczoraj potworny transfer mnie wykiwał i na więcej nie pozwolił.

tak się bawi ciocia krysia z wujem zygą:
my

tak zaś wyglądaliśmy my, czyli m. i ja:
hj

asia z mateuszem pozowali najwdzięczniej:
am

a moja siostra z krzysiem tańcowali tak po odłożeniu amelki w bezpieczne ręce babuni (w tle po prawej widać wirujących marcina z ciocią krysią):
n

a

i wystarczy, bo doprawdy nowy sposób wklejania zdjęć mnie dobija (:

impreza była przednia, tymczasem sprawy kraju wzywają, trzeba się za coś wziąć..

 

śluby na całe życia

Dodano 17 czerwca 2014, w ., przez pszygody

minął nasz długo wyczekiwany weekend w ostrowie.

pacia z kubą wzięli ślub, i choć pogoda początkowo nas moczyła, wietrzyła i przymrażała, po kilku pierwszych tańcach zrobiło nam się gorąco. no i poza tym rosół, rosół, na który czekałam najintensywniej, rozgrzał nasze nóżki i serca.

m. wibrował bioderkami tak, że pan stasiu przygarnął nas po którymś tańcu i zawyrokował, że musimy nasz taniec pokazywać ludziom, bo jesteśmy świetni.

weselicho było bardzo wesołe, zwłaszcza zaproszone przez dawida zumbowiczki rozkręciły szystkich gości maksymalnie. wirowaliśmy w szalonym rytmie zumby i było z tego dużo śmiechu.

no to zdjęcia:

lekki stres przed:
a

tymczasem kuba się ubiera:
b

i czeka:
c

pacia wchodzi w swoim stylu^^:
c1

orkiestra przygrywa:
c2

młodzi w deszczu pakują się do samochodu:
c3

nasze dziateczki już czekają (wraz z tatinkami) :
c4

wujek odprowadza paćkę do ołtarza i chyba opowiada jej jakieś żarty:
c5

moja siostra w swoim fotograficznym żywiole:
c6

parę słów do mikrofonu i już po wszystkim:
b1

można szaleć: c8

cnd.

 

czerwiec

Dodano 6 czerwca 2014, w ., przez pszygody

piąteczek rano, za oknem szarówa, a w moim brzuszku zamieszanie.
słucham odkrywki muzycznej: Fyfe

rozmawiam z gosią listami.

 

  • RSS