świt będzie jasną chwilą

Dodano 31 sierpnia 2013, w ., przez pszygody

jest dziś pełno turnaua, pełno słodkiej herbaty, spadania gwiazd, mimo udręki i boleści estońskich. nie czuję, że to piątek. tylko środek życia. jakiś taki miękki, poduszkowy. a może to od snu, który kłębi się pod stołem i oparami schyla mnie ku sobie. żyrafa od stacha patrzy się na mnie ze zdziwieniem, pudełko po czekoladce od dalczy puści się w promieniach lampy. bjork na ścianie ta sama. nasz szczęściem nakryty stół.

Otagowane:  

gdzieś na szczycie góry

Dodano 25 sierpnia 2013, w ., przez pszygody

wszystko było dobrze do obiadu.

rankiem bez kąpania nawet pojechaliśmy rowerami w świeży poranek po zakupy do almy, piękna pogoda, godzina i wracaliśmy już ze śniadaniem w plecaku i uśmiechami na gębach.

śniadanie, pisanie, pranie. taka tam niedziela.

m. na obiad ugotował spagetti, niebiańskie. jemy i oglądamy filmy dokumentalne o polskim himalaizmie. i nagle czuję jak wszystkie łzy każdego niepowodzenia, każdego planu, którego nigdy nawet nie było, każdej nieprzeżytej chwili, każdego niepodjętego ryzyka, każdej smutnej zimy, w której nawet nie zastanowiłam się, co można zrobić, a to właśnie mi umyka – to wszystko wybuchnęło gdzieś między śmiercią kukuczki a rutkowskiej. gdzieś tam wysoko, pośród znudzonego wzroku szerpów, przy kolejnej leniwie obojętnej lawinie. gdzieś tam wysoko, daleko, pod śniegiem leży tak wiele.
chyba już dzisiaj z tego nie wyjdę.

i złość, że tak niewiele ryzykuję.

niewiele tracą nie zyskuję nic.

i trwam uparcie w tym bezruchu opasłym, jem, piję, wszystko na zupełne nic.

rwanie włosów i krzyk pokrzywy.

damaszek za chwilę rozerwą na strzępy.
cały świat czeka przymusowa emigracja.

jeszcze 8 stron i coś na pewno się zacznie.
to znaczy – ja coś zacznę.

Otagowane:  

imagine

Dodano 23 sierpnia 2013, w ., przez pszygody

zabrałam wczoraj m. na randkę po pracy.
przyjechałam dwojgiem rowerów, a potem najprędzej jak się dało pognaliśmy do arsu, bo o 21.15 zaczynał się film andrzeja jakimowskiego. wpadliśmy do sali gdy zniknął ostatni napis początkowy.

b

historia o niewidomym nauczycielu, który uczy niewidomych poruszania się w przestrzeni.

nieszablonowa fabuła.

intrygujący temat.

doskonała para głównych aktorów. edward hogg i alexandra maria lara.

przepiękne zdjęcia.

film nakręcony tak, że my też nie widzimy tego, co bohaterowie i męczymy się trochę razem z nimi.

s

rzecz bardo dobra.

jakimowski wspomina w wywiadzie, że oprócz głównych bohaterów wszyscy aktorzy na planie byli niewidomi.

a tu trailer:

Otagowane:  

co jest kurw***!?

Dodano 22 sierpnia 2013, w ., przez pszygody

byliśmy na rogerze watersie w warszawie na stadionie narodowym.
i spotkaliśmy się z maćkiem.
było super, ale nie o tym chciałam.

widzieliście kiedyś taką mapę krakowa?
ff

czemu – pytam się – w mieście z największym zasyfieniem powietrza w europie i jednym z większych smogowych zawiesin na świecie ktoś w końcu nie zbuduje ścieżek dla rowerów?

czemu one się rwą gdzieś w pośrodku. czemu są niebezpieczne i czemu, na boga (obojętnie nawet którego) nie ma ich więcej?

jadę do pracy rowerem, do ronda w miarę mogę po przejechaniu sobie przez pasy wjechać na rowerową ścieżkę, którą potem pocisnę dalej przez rondo i jeszcze dalej do drugiego ronda – mogilskiego.

ale ale, na tym się kończy. mam jeszcze do przejechania ruchliwą odnogę mogilskiego w następujących możliwych wariantach trasy do wyboru:
a) na chodniku
b) na ulicy, na którą włączyć się trudno, a w zasadzie bez przejechania kawałka po chodniku a dalej przez pasy na drugą stronę – się nie da
c) objeżdżając na okrętkę

wybieram C), bo przemawia za tym jeszcze zagrożenie spotkania się z pędzącą karetką. Postawili nam bowiem na rondzie szpital uniwersytecki od nagłych przypadków i ofiarami katastrof.

więc jadę tą oto turkusową linią:
ff
najpierw kontrapasem, pod prąd jednokierunkowej tam ulicy, gdzie z poprzeciwka śmigają szalone samochody, rozbestwione własnością pasu, wzdłuż szpitali, które jakby już tam nam mnie czyhały i zapraszały okiennicami.

potem skręcam sobie w kolejną pod prąd (tutaj kontrapas się rwie) – żeby na lubicz, a tam blisko przecież posterunek. a ja mam pod ten prąd, więc wjeżdżam na chodnik – no i przecież do pracy, więc się spieszę, więc przez tych wszystkich koślawo łażących ludzi – ich prawo – jadę, prawie zabijam ich i siebie a za mna wije się tylko ślad przekleńst i życzeń, bym spadła i giery połamała.

potem mknę pod białym domkiem policjalntów, żeby tylko akurat który nie wychodził i mnie nie przyuważł. zadałby mi od razu z miejsca i bez pytań ze dwa mandaty. za jazdę po ludziach, pod prąd i pod komendą – bezczelnie. ale nikt nie wylazł.
zajeżdżam przed moje korpo.

zziajana i zestrachana.

a miało się miło jeździć rowerkiem. że dla relaksu. portu. zdrowia.

no więc, pytam się, co jest kurwa, że się nie da rowerem po krakowie?

Otagowane:  

youth

Dodano 17 sierpnia 2013, w ., przez pszygody

po wczorajszym świętowaniu piątku z m., moszynką i magdą przy winie i odprężających dźwiękach przelatujących samolotów, obudziliśmy się późno. zjedliśmy śniadanie na balkonie i postanowiliśmy, że jest idealna pora na rowery i trzeba kupić. wyjścia nie ma.

poszliśmy więc na spacer, doszliśmy na smoleńsk, wybraliśmy po maszynie i rzuciliśmy się w miasto na nowych bajsyklach.

wiatr we włosach, słońce w nozdrzach, moc pod stopami.

do obiadu zaprosiliśmy sobie bańkę i joe. bumelowaliśmy w sumie do osiemnastej. joe pokazał nam swoje super mieszkanie, które wynajmuje niewiele drożej niż my nasz pokój.

tematy nam się nie kończyły, ale trzeba było iść. czas naglił, a strony się nie pisały.

po powrocie otworzyłam plik z wordem i poprawiłam układ marginesów według zaleceń bańki (o przepraszam, pani magister bańki) i m. (inżyniera) i wyszło stronę więcej – plan minimum wypełniony.

doskonały dzień.

daughter – youth:

Otagowane:  

fajnie jest

Dodano 16 sierpnia 2013, w ., przez pszygody

gosia zrobiła mi dzień panem king krule:
– znanym także jako zoo kid:

poza tym cały czas siedzę przed kompem.
w pracy i przed pracą, gdy próbuję pisać.
na weekend mam zaplanowanie także siedzenie przed kompem.
fajnie jest.
king krule ma podobno 19 lat : )

Otagowane:  

please fall down

Dodano 11 sierpnia 2013, w ., przez pszygody

siwy strumyk przez całą grzywkę.
niby jeden czy dwa włosy, a odcinają się znacząco. czekałam zawsze na więcej.
dziś zamiast pisania – szklanka melisy.
wczoraj zamiast pisania – umieranie.
przedwczoraj zamiast pisania – urodzinowe piwo z m.
i m. i jego m. fajnie.
teraz james blake i dusty springfield i pizza.

 

  • RSS