beirut

Dodano 28 kwietnia 2013, w ., przez pszygody

rozmawialiśmy niedawno o tym, co jest romantyczne i przekonywałam wszystkich, że nie tam kwiaty i serenady pod oknem, ale jak ten mój ktoś jest mi w stanie pomóc przenieść tony mebli i pomóc pozbyć się grzyba z okien..

a potem dostałam taki bukiet róż w kolorze młodej cery księżniczek ze szkocji i zmieniłam zdanie. kwiaty są szalenie romantyczne.

dziś gonia ma urodziny. czy to było cztery lata temu, gdy przyszłam po nią na stację w ostrowie z bukietem? był mniejszy niż ten, na który teraz patrzę co chwila, żeby się uśmiechnąć. gosia też trzymała kwiaty. tamtego dnia obtarły mnie buty.
kwiaty łagodzą bolesne chwile i zmieniając nastrój miejsca i stan umysłu.

gonia, dużo kwiatków każdego dnia :* jak w poniedziałek na estońskim : )

i truskawek!

bylebyśmy mogły bliżej siebie znosić to nadmierne starzenie się..

 

leśny leśmian

Dodano 27 kwietnia 2013, w ., przez pszygody

dzień się zrobił długi. myślenie leniwe. dla skupienia najlepsze są warstwy starości, kurzu, chłodu i ciszy zawarte w świątyniach. wczorajszą potrzebę skupienia chciałam zamknąć w którejś z wielu świątyń krakowa, ale wszystkie drzwi zostały przede mną zawarte szczelnie i pomyślnie.
przed najmniejszą z nich, w cieniu na murku czytałam sobie leśmiana las.

Pomyśl: gdy będziesz konał – czym się w tej godzinie
Twoja pamięć obarczy, nim szczeźnie a minie,
Wszystką ziemię ostatnim całująca tchem?
Czy wspomnisz dzień młodości – najdalszy od ciebie –
Za tę jego najdalszość, za odlot w podniebie,
Za to, że w noc konania nie przestał być dniem?

Czy wspomnisz czyjeś twarze, co – wspomniane – zbledną?
Czyli, śmiercią znaglony, zaledwo z nich jedną
Zdążysz oczom przywołać – niespokojny widz?
Czy w popłochu tajemnych ze zgonem zapasów
Zmącisz pamięć i zawrzesz na sto rdzawych zasuw,
I w tym skąpstwie przedśmiertnym nie przypomnisz nic?

Lub ci może zielonym narzuci się złotem
Las, widziany przygodnie – niegdyś – mimolotem,
Co go wywiał z pamięci nieprzytomny czas?…
I ócz zezem niecałe rojąc nieboskłony,
Łzami druha powitasz – i umrzesz, wpatrzony
W las nagły, niespodziany, zapomniany las!…

a wy o czym pomyślicie w chwili umierania?

the saintbox – eulalia.

tak, to głos gaby kulki, to jej nowy zespół, w którm jest jeszcze Olo Walicki i Maciej Szupica.

dodam jeszcze, że przed chwilą widziałam najpiękniejsze reklamy na świecie i trzeba zobaczyć obie :D

(:

 

maryja zawsze dziewica

Dodano 23 kwietnia 2013, w ., przez pszygody

nadeszły te czasy, gdy włączam stinga i zapraszam gosię, gdy się tylko da, siedzimy, żłopiemy kawę i przypominamy sobie, jak to było z durniejem, antkiem na początku i misi. mariszki i banieczki brakuje teraz najbardziej. wyniosły się daleko daleko. potem z gonią pytamy się nawzajem co będzie od czerwca? od września? co jak się obronimy? co będzie?

marja nas wzywa.

 

wołacz

Dodano 16 kwietnia 2013, w ., przez pszygody

no chooo.. poodmieniamy, dla zabawy, będzie fajnie!
-ale ja nawet nie wiem jakie są przypadki.
no to nic, ja ci powiem przypadki.
-no to ok.
Mianownik?
- kto co?
No! skąd wiesz?
-a widzisz! : D
Dopełniacz?
- Kogo czego?
Celownik?
- komu czemu?
aha! Biernik?
- kogo co?
yhy! Narzędnik?
-yyy, kogo czego?
to już mówiłeś.
-eee, głupie to, nawet nie pamiętałem, że był jakiś nadrzędnik.

 

a

Dodano 15 kwietnia 2013, w ., przez pszygody

podczas ślubu organista i ktoś na trąbce zagrali razem satiego gymnopedie #1. wyszło jakoś tak pogrzebowo.

 

mm

Dodano 14 kwietnia 2013, w ., przez pszygody

dziwnie się mieszka z facetem, teraz siedzi sobie obok i ogląda mecz starkrafta z komentarzem haskiego, wcześniej naprawiał mi różne rzeczy, a ja gotowałam. dlatego to dzisiaj obiad nam się nie udał – co będę ukrywać, ryba się rozmyła i nic z niej nie wyszło. musiałam doprzygotować grzanki z pieczarami i serem, szczęśliwie mieliśmy sosy po pizzy i się świetnie nadały – pomidorowy na spód kanapki, czosnkowy na wierzch. teraz łyżką wyjadam dżem jagodowy z biedry, mmmmniam.

wczoraj byliśmy na ślubie igora i jego gabi a potem na weselu w szafie. ksiądz nawet mówił do rzeczy, gapiłam się więc w niebieskie cienie świateł na posadzce i wyobrażałam sobie jak by to było brać w tym momencie ślub.
całkiem znośnie – mówiło mi w głowie.

a potem tańczyliśmy.


a paznokcie pomalowałam sobie w chimerze, bo taki był ładny dzień, że po ślubie w południe spacerowaliśmy sobie po krakowie przez cały dzień aż do imprezy o 21.

w porze deszczowej chowaliśmy się do schronów, aż niedaleko ulicy szerokiej trafiliśmy do czajowni, gdzie podano nam herbatę bez smaku i koloru, za ktorą zapłaciliśmy razem z dwoma ciasteczkami – bagatela – 30zł. za to wpadłam tam na pomysł, żeby kupić igorsom placek herbaty japońskiej, którą się daje na młodym parom właśnie. miłe, nieduże i z gustem. do tego trzy gałki kandyzowanego cukru i włala.

marcin pierwszy raz zwiedzał podgórze. zszokowałam się.
gdzieś tam na bloku znalazł się i lem (:

miły dzień drodzy państwo.

a dziś m. ściągnął dla mnie jamesa blakea, james to nadal geniusz.
polecam.

 

końiosioł

Dodano 13 kwietnia 2013, w ., przez pszygody


to jest antek, ale o antku akurat nie będzie. (zdjęcie zrobiłam albo ja, albo mosze aparatem antka, nie pamiętam)

dzień ten był bardzo dziwny, nazwałabym go dniem ZERO. znaczy to, że wszystko czego dotknęłam – zamieniało się w nicość. albo się psuło, albo – w przypadku ludzi – rozchorowywało się. na przykład zaraz po północy – marcin dostał napadu kichawki i katarowego rozwolnienia, co trawło aż do rana.

rano ledwom wstała, a mój budzik w ogóle nie zadzwonił. spóźniłam się na węgierski, zleciała mi torebka ze stolika, wszystko się poturlało gdzieś, popodnosiłam.

po pierwszych zajęciach skoczyłyśmy po coś do jedzenia, bo rano zjadłam pół kromeczki i przymierałam głodem. niestety, nie można płacić kartą, a nie mam kasy w gotówce. gonia mnie uratowała.

po zajęciach z gonią dla odwdzięczenia się i towarzystwa poszłyśmy na kawę, ale pierwej wypłacić kasę, no i otóż w kawiarni skapnęłam się, że owszem, wypłaciłam, ale zapomniałam wziąć pięknego niebieskiego banknotu ze sobą.. potem gdy wypłacałam drugi raz, przed pracą – też odeszłam od bankomatu bez kasy, ale się skapnęłam, że oto znów to robię.

mało tego, dziń w pracy minął bez chwili przerwy. działo się wszystko i na raz. a z teamu nie było prawie nikogo. ale to nic, dzień przebiegł przeze mnie jak zdrowy sprinter; wpakowałam się do taksówki, przyjechałam pod aptekę, spacer wzdłuż bloku i oto jestem.. niemal, bo nagle w amoku przeszukiwania torebki odkrywam, że zgubiłam klucze do mieszkania..

nic już nie wiem, niczgo nie widzę ani nie pamiętam. dejta mi spokój.


zdjęcie aparatem antka.. smutne te zwierzaki były : /

 

bieżycie

Dodano 8 kwietnia 2013, w ., przez pszygody

leci sobie keaton henson ale nie jest mi smutno.

http://www.youtube.com/watch?feature=fvwp&v=D3S7LCtvy5Q&NR=1

wprowadziliśmy się do siebie. naznosiliśmy rzeczy do największego z pokoi, zsunęliśmy łóżka i myśli, na wieszakach nasze stare szmaty prostują kości, pozaklejaliśmy plakatami słoje ścian, pozamiataliśmy czyjeś przeżycia z podłogi, stare smutki wyrzuciliśmy z szaf do kubła, w butli po kadarce róża bordo wytargowana przez niego od krakusa na rynku, obok – żyrafa, prezent od staszka na któreś urodziny, na drzwiach złote kotary ze złotej rolki gosi.
pośród tej ciszy, po bieganiu i ćwiczeniach rozluźniających mięśnie
zaczynamy sobie życie.

Otagowane:  

  • RSS