strażak sam albo z kimś

Dodano 29 stycznia 2013, w ., przez pszygody

wracaliśmy z tej imprezy

a pod mostem przy mogilskim jakaś pani dokarmiała gołębie.

tramwaje już nie jeździły, trzeba było na nogach.
na drugi dzień rano w sobotę pojechałyśmy z karolinką na konie, ale zepsuł nam się samochód. najpierw skrzynia biegów na środku skrzyżowania, potem wysiadł akumulator.

jak tylko pomoc drogowa w postaci miłych jakichś panów udzieliła nam prądu ku ruszeniu, odjechałyśmy na kawę do karolinki na kazimierz.
a tam postprodukcja kahy

i kot peny o czarnych nawet ustach.

wróciłam do siebie, żeby się spakować, a w szafce znalazłam taką oto:


a potem pojechaliśmy z marcinem

do zakliczyna na tańce w remizie.

a życie jest piękne.

 

szybka notka przedobiednia

Dodano 19 stycznia 2013, w ., przez pszygody

w drugą niedzielę roku odbywała się wielka orkiestra świętego spokoju, ania zapytała czy pomożemy, i przyszliśmy. i tak się zaczęło. przed asp.

byk dał się ponieść.
sprójrzcie jak ania wdzięcznie odbiega.

i focia w bramie floriańskiej:

i dalej floriańską

na której spotkaliśmy miłych żołnierzy z karabinami. chłopcy chwycili więc byka, a dziewuchy karabiny, tak jak być powinno:

i wreszcie stanął przed mariackim:

a tu już rozbrojeni i zmarznięci:

i na deser para tamtego dnia:

i:

i śmigam (:

a piosenka cudowna:
domowe melodie – północ

Otagowane:  

ma astun lifti.

Dodano 15 stycznia 2013, w ., przez pszygody

po estońsku jeszcze nie dziasiaj, ale zacznę mówić.

nie ma się co martwić.

wyliczyłam sobie podczas rozmowy z mariszką, że aby spędzić życie z jednym mężczyzną spełnione muszą zostać warunki, których siedem. brak jednego z nich prędzej czy później zniszczy relację.

otóż:
1 – szacunek – musimy sę wzajemnie szanować, wraz z jego brakiem nie można już mówić o miłości;
2 – zainteresowania – partner musi je mieć, ale takie swoje, nie tam, że jara się tym, czym akurat ja. jak mawiał fitzgerald: twój facet musi mieć potencjał do rozwoju, a ten objawia się w poszukiwaniu rzeczy, które wpłyną na charakter.. uczenie się nowego języka, chęć podróżowania, nauka szydełkowania, pieczenia, cokolwiek;
3 – uroda – piękny oczywiście subiektywnie, wyłącznie dla mnie, skoro mam na niego patrzeć całe życie;
4 – zaradność – co tu dodawać, ma wszak postawić dom i zbić płot wokół mojej stadniny, i najpierw zdobyć drewno;
5 – poczucie humoru – to oczywista, bez śmiechu nie ma miłości;
6 – fizyczność – ma uprawiać sport, mieć mięśnie, odswieżać głowę i ciało po godzinach spędzonych przed kompem czy książką, biegać ze mną zimą po lesie;
7 – i musi być dojrzały, stabilny emocjonalnie;

tylko tyle : )

 

habibti

Dodano 14 stycznia 2013, w ., przez pszygody

a gdzie czasy kawy z aftereight’ami?

 

połowa stycznia i tom odell

Dodano 14 stycznia 2013, w ., przez pszygody

kawa z miodem i miłe wczoraj.

nosiliśmy byka ani kaczmarczyk (http://annakarolinakaczmarczyk.wordpress.com/ – tu jej blog, można sobie zobaczyć jakie fajne rzeczy maluje i robi(: )
z asp na rynek, gdzie wośp miał się nim zająć, ale jakoś byli niesprzyjający raczej. nie, to za mało dosadne: olali anię kompletnie, mimo że oddała za frytki swoją rzeźbę, do której zrobienia same badyle kosztowały więcej niż orkiestrze udało się zebrać, bo nie zadbali nijak o promocję..
zatem byk na aukcję. sprzedany za śmieszne pieniądze.
wkleję zdjęcia z przenosin jak je dostanę, bo robiłam nie na mojej karcie, gdyż swojej zapomniałam..

lekki tylko ból głowy przypomina, że piliśmy.

nie pójdę sobie dzisiaj do pracy, pochylę się za to nad estońskim.

tom odell proszę państwa:
sense

Otagowane:  

ran dom – dom ran

Dodano 13 stycznia 2013, w ., przez pszygody

karolinka wyprowadza swojego kota na spacer:

a kubuś się cieszy (:

uwagi doktora nemetha..

nowy widok w pracy:

gonia w lokach, lokalnie. pogrzanym wińcu.

trwoga i drżenie. trufle, mieszanka krakowska w roli antydepresantów; od dziś mam uczulenie na cukier:

wszystko się sypie, śnieg z nieba, papierki ze stolika..

 

powaqqatsi

Dodano 12 stycznia 2013, w ., przez pszygody

bujam się w tył i przód do rytmu limit to your love james’a.

zaczyna się sobotka z poślizgiem.

najpierw z dziwnego snu wyrywał mnie rodżer, wyskakuję z łóżka i daję mu kasę na czynsz, idzie zapłacić, robi to ręcznie, gotówką.

nie pojechałam na konie, może jutro.

potem marta odwołała imprezę, więc zaanektowałam sobie niewyjechaną do oświęcimia gonię na obiad.

a śniło mi się, że byłam na jakimś spotkaniu z ludźmi z przeszłości, ze szkoły, z blokowiska, itd. i sobie siedziałam spokojnie, a nagle pojawiło się to uczucie, że zaraz się coś wydarzy, bo następuje moment, w którym panowie proszą panie o taniec. i zastanawiałam się czy ktoś i wtedy kto do mnie podejdzie.. ku mojemu zaskoczeniu przeszedł chłopak, którego spodziewałam się najmniej, mareczek, chudy i taki, co to za nim nie przepadałam nigdy. poprosił mnie do tańca, ale zanim zaczęliśmy tańczyć wziął mnie do jakiegoś stolika, gdzie nasz mały niewolnik z ugandy (!) przygotowywał dla nas ciastka, i mogliśmy mu dla zabawy pomóc. ja też byłam niewolniczką anglików – pomyślałam wiem jak to jest, dla niego to fajna opcja, zarobi sobie..
mały wysypał na stół kawałki pokruszonych ciastek, do których należało dodać masła, ale wpierw zaczął wyciągać jakieś drobne zabrudzenia; pomagałam mu, wyciągałam gumki, gumowe rękawiczki, jakieś drobne narzędzia, gwoździe i guziki aż zorientowałam się, że to kompletnie się nie nada i że więcej tu śmieci niż pokruszonych ciastek..
na szczęście wtedy dostałam smsa od rożera: śpisz? ‚nie’ zakrzyknęłam, ale po śnie głos miałam wiotki, więc wyskoczyłam z łóżka, żeby z nim pogadać..
a teraz pada śnieg.
zaraz przyjdzie gonia.
obejrzymy powaqqatsi.
ze zdjęć do tego filmu alt+j zrobiło wideoklip to taro.
najlepszy wideoklip ever.

 

ach

Dodano 12 stycznia 2013, w ., przez pszygody

w połowie dnia przypomniało mi się, że obudziłam się jednak od czegoś innego.

tymczasem mam wrażenie, że spadają mi na głowę pająki, turlają się w dół i gdy chodzę, one – uczepione mnie na siwych nitkach – dyndają w kształt wiejskiej sukmany. rozgniatam je przy siadaniu. mam potem tyłek w małe, czarne kropki.

chciałabym, żeby każdy taki spadający mi na głowę pająk zostawiał po sobie jeden rudy ślad – uzbierałabym może kolekcję piegów na policzki.

marzy mi się lubkowo, góry i i dużo przestrzeni.
i trochę więcej ciepła wieczorami i gdy zasypiam (koc w roli kołdry nie spełnia się aż tak dobrze..)

przegapiłam dziś znów ani wernisaż.. omija mnie życie przez papier.

 

i’ve neres seen you wild

Dodano 11 stycznia 2013, w ., przez pszygody

śpiewam sobie rihannę, taki sposób na nudę poprzednich wieczorów. i kolejnych dni. farelka głośna jak piernik, a obudziłam się odkryta, przed budzikiem i nie wiem czy z zimna czy z wyspania, bo pierwszą reakcją było przykrycie się, a drugą chęć spania dalej..wstałam zatem i włączyłam ogrzewanie.
i to niezdecydowanie między wygodną bluzą a czymś, w czym poczuję się ładna.
trudne życie kobiety.

 

nie nie

Dodano 10 stycznia 2013, w ., przez pszygody

wyobraziłam sobie, że nie muszę spać, albo że mogę nie spać dłużej, jak elfy, i zaraz wielki ziew rozdarł mi paszczę, aż mnie coś zabolało.

to takie dziwne, że potrafimy słuchać muzyki i sklejamy ją w coś jednego, a przecież to tylko ułożone kolejno chwilki, przez które trwa jakiś hałas.

jak często zachwycacie się sobą w lustrach?

róbcie to często.

wasze włosy, ich skręt i gładkość, kolory oczu, miekkość skóry, zapachy, odległości ust od nosów, kształty warg, palce u rąk.. dłonie waszych partnerów, jeśli jesteście dziewczynami, niech będą większe od waszych.

znów nie chce mi się spać.

 

  • RSS