13.4

Dodano 31 grudnia 2012, w ., przez pszygody

moving (especially on) is very tiring and always lone

 

13.3

Dodano 31 grudnia 2012, w ., przez pszygody

wygrałam konkurs na projekt torby, karolinka i halina czyli kaha oglosiły mnie zwyciężczynią. jakby Wam się podobało, to proponuję zajrzeć na ich fb: http://www.facebook.com/kahacraft?ref=ts&fref=ts
(:
oto moja nagroda:

 

13.2

Dodano 31 grudnia 2012, w ., przez pszygody

obok karolinki i kuby dziś rankiem (10:00) znalazłam taki napis na ścianie, niech nam przyświeca przez kolejny rok:

życie w rzeczywistości jest bardzo proste, należy mieć poczucie sensu, a poczucie sensu ma się wtedy, gdy przebywa się z właściwymi osobami i robi odpowiednie rzeczy. jak pestka z masłem.

nowy rok będzie wspaniały. wystarczy, że wyrzekniemy się wszelkich potrzeb i nauczymy cieszyć tym, co mamy.

siedząc dziś w wannie rozmyślałam, że jak mi dobrze. świeżo po jeździe konnej, przemiłym dniu z karolinką i kubą, potem u ich rodziny na wsi z pysznym obiadem i przesłodkim rodzeństwem karolinki -> jeden z jej młodszych braci (wiktor) wziął ode mnie nonszalancko kurtkę, a drugi (wituś, 12) odmówił, żeby jemu nalać zupy jako pierwszemu, gdyż obok niego siedziałam ja – gość i to mnie powinno się nalać najpierw :) – no więc po takim dniu, jeszcze z obrałówną do spotkania w esze w perspektywie – tak sobie myślałam, że mi bardzo dobrze i miło.

nie chcę chcieć więcej.

z obrałówną przegadałyśmy ze trzy godziny przy winie i rozjechałyśmy się w swoje strony.

jutro czeka mnie przeprowadzka, nie wiem jak tego dokonam – ledwo siedzę z bólu tyłka. jeździliśmy dziś bite dwie godziny, instruktorka – kasia – nalegała na kłus ćwiczebny i mimo, że wolę go od anglezowania to umieram z bólu :D no i udało się zagalopować..ale teraz bolą mnie miejsca, o których panienkom nie wypada wspominać bez rumieńca na polikach.

z ogólnych refleksji to taka, że jestem sobą trochę zawiedziona tego roku. ale będzie lepiej.

dobrze, że jest nad czym pracować.

końskie koty:

koń zwany batmanem:

natan lub szatan:

łatwo poznać, że to samochód, którym jeździ karolinka:

jeszcze tylko opowiem, że tata karolinki przed obiadem zmówił modlitwę mniej więcej w te słowa: dobry boże, dziękujemy ci za to, że możemy się w tę piękną niedzielę spotkać wszyscy razem, i że mamy co jeść i jeszcze, że możemy się nawet podzielić jedzeniem z jakimiś ludźmi :D (patrząc na kubę, karolinkę – swoją córkę – i mnie:D) wszyscy buchnęliśmy śmiechem :)

z dwojga złego wolę mężczyzn, którzy modlą się przed, a nie po..

 

13.1

Dodano 29 grudnia 2012, w ., przez pszygody

marysia przywiozła mi z londka między innymi od marka i spensera pyszne czekoladki.. i czy wspominałam, że sagatka przysłał mi podobnie jak karolinka kartkę na święta? (: ależ to miłe!
i właśnie tak, jestem fajna to mi przysyłają :D
tres b. – like is

Otagowane:  

13

Dodano 29 grudnia 2012, w ., przez pszygody

z przedświątecznych spacerów z moszem:

na zewnątrz pełnia.
wybrałam się dziś po buty do jazdy konnej i bryczesy ale bez pieniędzy, a było tak zimno, że gdy wróciłam po pugilares do ciepłego mieszkania to już nie miałam ochoty nigdzie iść.. dupa więc, będę jutro jeździć w tym co mam, a odpowiedni sprzęt kupię potem.

święta przeleciały tak szybko, że nawet nie zdążyłam napisać w trakcie co tam u mnie słychać.

zatrzymałam się u grażynki (juz mogę tak do niej mówić, bo wypiłyśmy bruderszafta> i spędziłam u niej kilka miłych dni, zwłaszcza, że przyjechała ania z krzysiem i zwierzakami, i nawet mirek przyjechał i był z nami maciej i w ogóle dużo alkoholu i słodyczy, fajnie.


odwiedzaliśmy ciocie i odpoczywaliśmy od prac. niestety w środę (drugie święto) musiałam się zawinąć w kołdrę i prześcieradło jak niegdyś bjork, gdy szła rano do szkoły i wpakować do pociągu, żeby wrócić do krakowa. miał mnie tu czekać pusty dom i praca..a tymczasem wzięłam sobie do domu z pociągu pięknego i miłego turczyna i dzięki temu miałam rano z kim żartować przy śniadaniu.

ale już opowiadam jak do tego doszło; w pociągu w każdym prawie wagonie siedział jakiś waryjot, więc się przesiadałam, aż trafiłam na miłego erazmusa z portugalii (castello bianko) i sobie przegadaliśmy całą noc – chroniąc się tym samym przed napaściami ze strony złodziei i świrów – ten, co siedział w naszym przedziale pierdział na głos w momentach przebudzenia ze snu i natrętnie wypytywał o godzinę..

ale to jeszcze nic, gonia w te święta znalazła konia w czapce mikolaja!!

turczyna sobie wzięłam do domu, bo musiałby biedny szukać hostelu o 7 rano, a pozwoliliby mu pójść spać dopiero o 12 w południe.. a tak był ładny i grzeczny i w podzięce zostawił mi portugalską czekoladę i karteczkę z dinozaurem, którego sam narysował.

potem okazało się, że już jest marysia w krakowie i na mnie czeka i ma mnóstwo prezentów! a ja dla niej tylko jeden :/ ale nie obraziła się. całą noc klepałyśmy dziobami i się chichrałyśmy planując sobie wspólnie przyszłość w anglii przy likierze od cioteczki krysi.

likier ten był natomiast tak gęsty, że trzeba go było jeść łyżkami! zjadłyśmy też dużo dobroci wigilijnych, które przywiozłam na własnych plecach, a maria jak również.

rano, po dwóch godzinach snu pojechałyśmy do centrum po kilkanaście książek dla marii, a potem biegiem na stację i do pociągu. i do częstochowy! gdzie maria się rozchorowała przedwyjazdowo, a ja piłam kłantro z jej mamą i resztą bujnej rodziny, w tym z wojtusiem w nowej odsłonie z krótkimi włosami i okularami prawdziwego intelektualnego hipstera, oraz rozalka także w nowych włosach na natali portman z leona.

teraz już wróciłam (po wielu przygodach niemieszczenia się do podjeżdżających autobusów i po kolejnym dniu pracy) i oto jestem – z herbatą po lewej stronie kompa i winem po prawej. zresztą.. likierek i szampan leżą sobie niecierpliwie na stole za plecami. sprzątam, kupuję kiece na błyszczącego sylwestra i planuję sobie karierę jeździecką w przerwach między grą o tron a książką, którą poleciła mi ania i której chyba się nauczę na pamięć :D

 

tęsk notka

Dodano 21 grudnia 2012, w ., przez pszygody

nie mogę spać.
co roku o tej porze przychodzą podstawowe tęsk noty.

świat się kończy, a ja siedzę sama w puczydłowie.
słychać jakieś drganie za oknem, może to coś nuklearnego?
rozum ludzki nie akceptuje pojęcia końca.

czy jak zacznie kończyć się świat – poczekacie aż włożę płaszcz i rękawiczki? i szalik od goni. jest taki ładny i ciepły. oj, miałam go wyprać. to jutro.. albo pojutrze może lepiej.

skoro to już koniec, to może się poprzyznaję?

czy kochaliście w życiu tak do bólu i do głębi?
ja tak.

czy skrzywdziliście kogoś, kogo bardzo kochacie?
ja tak.

czy kradliście muzykę z fejsbuka i udawaliście, że sami ją odkryliście..?
ja tak..

seks bez zabezpieczenia?

fantazjowanie o mężczyznach, o których nie można..?

nienawidzenie kogoś za to, że mu się powiodło?

bo ma łatwiej, a narzeka?

bo ma mniej talentu, a więcej pracowitości i mu się udaje?

złość, bo ktoś was nie kocha, ale tak naprawdę, wam też nie zależy?

na koniec świata maluję sobie na nowo paznokcie.

parzę kolejną herbatę, mimo że jest noc i ciemno.

jaką muzykę puścicie sobie w ostatni dzień świata?

niezrobienia czego będziecie za chwilkę najbardziej żałować?
niepowiedzenia czego.. ?

pokażę wam jeszcze szybko gdzie pracuję:

a tę wizytówkę przygotowała dla mnie moja pracowa marja.
dałam jej dzisiaj mysz!

i w pracy (dzięki gosi) patrzę sobie na maj, maj to wszak najpiękniejszy miesiąc:

a wczoraj poszliśmy z mateuszem na obiad o 2 w nocy. do koko. i na piwo. i bardzo zmarzliśmy, bo wszędzieśmy chodzili na nogach..

jest druga. może koniec czeka żeby wszędzie była jednakowa data..? na pewno gdzieś jeszcze jest dwudziesty..

nie mogę przestać słuchać (i śpiewać) tej piosenki..:

have yourself a merry little christmas – glee

i do pełni szczęścia brakuje tylko sdm’u
sdm – czwarta nad ranem

i wiersza jakiegoś nobliwego noblisty.. też kiedyś zostanę noblistką. o ile świat się dzisiaj nie skończy, oczywiście.

W dzień końca świata
Pszczoła krąży nad kwiatem nasturcji,
Rybak naprawia błyszczącą sieć.
Skaczą w morzu wesołe delfiny,
Młode wróble czepiają się rynny
I wąż ma złotą skórę, jak powinien mieć.
W dzień końca świata
Kobiety idą polem pod parasolkami,
Pijak zasypia na brzegu trawnika,
Nawołują na ulicy sprzedawcy warzywa
I łódka z żółtym żaglem do wyspy podpływa,
Dźwięk skrzypiec w powietrzu trwa
I noc gwiaździstą odmyka.
A którzy czekali błyskawic i gromów,
Są zawiedzeni.
A którzy czekali znaków i archanielskich trąb,
Nie wierzą, że staje się już.
Dopóki słońce i księżyc są w górze,
Dopóki trzmiel nawiedza różę,
Dopóki dzieci różowe się rodzą,
Nikt nie wierzy, że staje się już.
Tylko siwy staruszek, który byłby prorokiem,
Ale nie jest prorokiem, bo ma inne zajęcie,
Powiada przewiązując pomidory:
Innego końca świata nie będzie,
Innego końca świata nie będzie.

(:

w sobotkę ostrów..

 

halo

Dodano 19 grudnia 2012, w ., przez pszygody

- halo, tu kasia przygoda, czy wasza oferta z mieszkaniem na mogilskiej jest aktualna?
- no jest, ale nas tu mieszka trzech chłopaków i zamyślelismy sobie wziąć czwartego chłopaka raczej..
- aha..
- czekaj, jak się nazywasz?
- kasia przygoda, a co znasz mnie?
- yhm, no, coś mi się obiło.

pewno z reklamy w radiu! :D

 

noi

Dodano 18 grudnia 2012, w ., przez pszygody

jak tam Wasze szaleństwa na koniec świata?

panna przygoda na przykład nie nauczyła się estońskiego, zjadła wczoraj ogromny kawałek tortu (zamiast obiadu) i kupiła sobie earl grey’a z firmy ahmed, która to przypomina jej piękne czasy z mariszką na balkonie u babci żubran(ko)..

jadę za chwilkę badać nowe mieszkanie na kazimierzu.. polecił mi je mój wspaniały i niezastąpiony oraz jedyny i niepowtarzalny przyjaciel, azor, która tak o mnie dba. dostanie ode mnie w zamian coś pięknego na święta.

dowiedziałam się wczoraj, że przez pracowitość i dobry feedback muszę się uczyć nowych obowiązków w pracy. taka nagroda.

kaha tymczasem zrobiła torbę mojego projektu – co zaskakujące – tę, na którą nie liczyłam, czyli z postaciami z Limbo! słodka jest ta gra, timek kupił ją z myślą o mnie, tylko nie chciał ze mną grać, bo wcześniej sam ją przeszedł..

no więc świątecznie:
Margaret Whiting and Johnny Mercer – Baby Its Cold Outside

i co, w tym doborowym humorze, po marnie przespanej nocy trzeba iść..

 

inwigilijka

Dodano 16 grudnia 2012, w ., przez pszygody

w piątkowy mateuszo-piwny wieczór po pracy w skrzynce czekała na mnie piękna kartka mikołajowa od K. bardzo jej dziękuję, rozczuliła mnie do szpiku mej świątecznej scrooge’owości. tylko dlaczego przyleciała aż z Sieradza?

dziś dzień przyjemności tylko dla mnie, jem na obiad piernik z polewą czekoladową, pomarańczę i piję sobie grzane wino.
mężczyzn nienawidzę. ot tak jakoś, przy niedzielce.

wyrazy jak u fisza ulatują w górę, i jak u jeanette winterson – przybierają kolory w zależności od nacechowania i tworzą feerię smogu nad ulicami miast.
jestem dzisiaj świnią.

to gosia zrobiła mi na drutach szall, co go widać powyżej! jest piękny (: nie będę go dzisiaj w ogóle zdejmować. mam nadzieję, że ona też prezent ode mnie włoży i będzie z nim chodzić cały dzień :D

anna karolina przedświątecznie bąbkuje:

marysia smuteczek w londynie.
a tymczasem w krakowie:

muzyka tylko kobiet:
rebeka – stars
dillon – you are my winter
i
clams casino – i\'m god (cover: just for now – imogen heap)

Otagowane:  

postanowienia końcoworoczne

Dodano 14 grudnia 2012, w ., przez pszygody

a jeśli to naprawdę koniec świata? i za tydzień zrobi się nam głupio, że nie wykorzystaliśmy ostatnich możliwości, żeby się z kimś fajnym przespać, albo żeby odwiedzić babcię, albo zobaczyć rihanne na żywo, albo żeby pogodzić się z jakąś wredną krową, albo spędzić noc w parku na ławce w tesalonikach, albo żeby wejść na babią górę, albo wyśmiać jakiegoś pisarza w recenzji w znaku..

obiecajcie mi, że zrobicie w tym tygodniu coś wartego opowiadania wnukom.. nawet jakby tych wnuków nigdy miało nie być..aj?

tymczasem wczoraj w sklepie kupiłam wszystkie krówki matylda, które akurat pani miała. pechowo stare były i twarde i nie odklejały się dobrze od papierków..

a kubuś kupił sobie (mimo zbliżających się wydatków prezentowych!) stolik do kawy! ale tak się robi w wielkopolsce..

:)

 

  • RSS