techno kratka

Dodano 31 lipca 2012, w ., przez pszygody

nie umiem nie być smutna, nie proście mnie o to, proszę.

patrzę na fb i analizuję zdanie napisane przez sagatę, że dziękuje za
życzenia. ale po węgiersku. gdybym to ja napisała, to nie byłabym pewna
poprawności. myślę, że nigdy nie będę pewna. i że nie mogę być takim
niepewnym filologiem. więc może powinnam dać sobie spokój? zrobię
magistra i tyle. żadnych dziwactw dalej. to nie dla mnie. nie umiem
udawać mądrzejszej niż na jaką się czuję. a może w ogóle nie kończyć? po cholerę?

i powinnam przestać pisać o penisach. to poniżej pasa. przecież potrafię
ciekawie mówić o nieciekawych rzeczach, nie muszę się uciekać do
penisów. a poza tym pochłonęła mnie wulgaryzacja. dosyć. jazda konna,
kindersztuba od nowa i sawłah wiwh.
i więcej sigur rósa. szkoła gotowania. dzisiaj zrobiłam pyszną zupę grzybową – krem. wszystkim smakowało.

kupiłam bilety na cocorosie. mariszko przybywaj.

może powinnam zostać djem techno?

a może producentem staników?
producentką.

tapeta nade mną przyklejona jest nierówno.

zimno dziś w enfield.

 

drobni sklepikarze

Dodano 29 lipca 2012, w ., przez pszygody

babcia wróżyła mi karierę przedszkolanki. a ja zawsze chciałam być architektem. teraz staram się o posadę sprzątaczki. świat jest dziwny. ale wesoły, tak w zasadzie. tylko ludzie. ludzie nie znają litości.

 

o penisach

Dodano 28 lipca 2012, w ., przez pszygody

wiecie, że męski penis ma napletek po to, by nim (jak ssawką) wymiatać z
pochwy plemniki zostawione przez konkurenta? tak, kobiety są niewierne,
w równym stopniu jak faceci. eksperymenty pokazują, że taki penis to
nawet do 80% spermy poprzednika potrafi wymieść siłą zasysania. więc
dlaczego pół świata się obrzeza? (no dobra, 20%-30% procent mężczyzn)
ewolucja penisa, wymuszona skokami w bok, tak podaje fokus extra. a po
co jeszcze jest napletek? otóż według dr. Donalda Taves’a napletek
10-krotnie zmniejsza tarcie przy wchodzeniu do pochwy, tym samym pozwala
na gwałt, czyli penetrację bez przyzwolenia. i aż strach pomyśleć, ale
tak może być. zwłaszcza, że gwałcą nie tylko ludzie, ale i różne
naczelne. ewolucja pozwala wzgardzanym samcom zdobyć siłą to, czego po
dobroci odmawia im samica. smutne, ale naturalne.
przychodzą mi do głowy same rasistowskie wnioski. więc zamilknę.

ale
ja tu pitolę przy białej herbacie o fifolach, a na fejsbuku wszyscy
jacyś wkurzeni, smutni i zdewastowani kosmosem (to prawie cytat).
ludzie, ludzie, nikt nas nie chce zamordować, mamy co jeść, jest dobrze.
wczoraj zaczęła się olimpiada, widziałam fajerwerki jednocześnie na
kompie i z okna. całkiem blisko mieszkam, okazuje się.

gosia na węgrzech, szczęściara. londyn w niczym nie przypomina
budapesztu, może jedynie w liczbie nachlanych ludzi. ale tylko w piątki.

marysia w aylesbury. zaplanowałyśmy zobaczyć się za tydzień.

królowa-matka commonwealht realm pewnie w drodze do jednego ze swoich pałaców, powiedzmy, że dziś wybrała Kensington.

łoj, zakleiłam się żelkami, Maynards sports mix, fuj. nie ufajcie koncernom produkującym czekoladę w kwestii żelek. ((Cadbury)

zaczęłam gotowąć i nawet dobrze, i wcale mi nie jest nieprzyjemnie, gdy to robię. ratunku. dziś zrobiłam spagetti z tuńczykiem, suszonymi pomidorami i takimi tam. wszyscy wszystko zjedli do ostatniej nitki, a mnie udało się w porę wyłowić porcję aldente na własny użytek.

no tak, zostaję w enfield, stąd nadzieja, że te wszystkie wspaniałe koncerty jednak zaliczę, wyżylę się na nie, ale pójdę ;D

nasz kokerspaniel robi się coraz odważniejszy. oduczyliśmy go jakoś wyć, gdy wychodzimy, a z innymi rzeczami nigdy nie było problemu. no może lubi jeść. podkradać kurczaki stygnące w cieniu. z kośćmi. mały głodomorek.

wokalista red hotów sugeruje, żebym się pofarbowała na niebiesko. albo czarno. co za pomysł. myśli, że jak jest gwiazdą roka to go posłucham. phi. przecież nie lubię roka. zaraz po kantry i metalu.

gitara wisi na ścianie..

 

small bump

Dodano 27 lipca 2012, w ., przez pszygody

nauka wymowy słowa ‚kciuk’ po angielsku za friko z gwiazdą muzyczną prosto z wysp:
http://www.youtube.com/watch?v=Npp7ZFOgpyM (ed sheeran i small bump)
i choć czuję się dziś przegrana, wiem, że to uczucie zniknie, jak wszystkie uczucia na świecie.
czyli sen o farbowaniu włosów na blond i przesłanie, które niósł (tracisz czas na z góry przegraną sprawę) był prawdziwy.
i nie podoba mi się brak kultury pracodawców, powinni wszystkim ładnie
pisać: jesteś za słaba, znaleźliśmy kogoś super, sory. albo coś.

w ogóle to powrót bloga zawdzięczacie gosi i jej zmysłowi
informatycznemu, poradziła mi, żebym zmieniła przeglądarkę, i oto
jestem, znów z mozillą. i notatki już się pojawiają w całości, a nie
tylko rozbudzające apetyt tagi i tytułu.

piesek przestał wyć, olimpiada się zaczęła. słońce przestało świecić. został mi jeden odcinek glee.
czy teraz wszyscy uważają mnie za nieudacznika, czy tylko ja sama?

Otagowane:  

granaty na mydło z aleppo

Dodano 26 lipca 2012, w ., przez pszygody

a w syrii dzieje się najgorzej. zniszczą całe aleppo, zostawiłam je do
obejrzenia na trzecią wizytę :( a za chwile je zniszczą całkowicie i nie będzie
już panów, ktorzy w specjalnych butkach tuptają po powierzchni masy mydlanej a potem
tną ją łyżwami na kostki mydła. zniknie słynny cud do mycia buzi, który sprawia,
że ‚arabi mają taką piękną cerę’. wszystkich, którzy nie uciekną –
wymordują.

nasz korespondent (Ian Pannell, BBC News, Outside
Aleppo) zapowiada wielkie emocje i krew, zapraszamy każdego telewidza, asad się nie cofnie,
rzuci w to miejsce wszystkie swoje siły. zapraszamy na relację na żywo, nie
odchodźcie od telewizorów!

[The way it has worked in other cities is that
there is an intensive bombardment by artillery and mortars, and then when it
starts to go calm, tanks begin to roll in. This is a very congested heavily
populated area, so it will be bloody.]

zrezygnuję z metody nieuważnego
oglądania miast i nieodwiedzania najważniejszych punktów kraju, bo akurat trwają tam jakieś rebelie czy jest lato i pustynia i 60 stopni, w związku z czym mi się nie chce.., mam za mało czasu w
życiu i zbyt wielu idiotów dobiera się do rządów.

smutno mi, bo nawet
nie mam się do kogo pomodlić o odwrócenie nieodrwacalnego. mam się modlić do
boga muzułmanów, za którego plecami asad wprowadza broń chemiczną do syrii? nie
wierzę w bogów, na ludzi nie liczę, ale nikt inny mi nie pozostaje. cała
nadzieja w wolnej armii. będzie źle. i gorzko.

tymczasem olimpiada w
londynie zacznie się za chwilę. jutro. jutro wiele może się zdarzyć.

 

czystym sercem

Dodano 26 lipca 2012, w ., przez pszygody
spróbowałam przetłumaczyć mój ulubiony wiersz józefa attyli, i
trudne to, nie zmieniło mi się zdanie na ten temat. nie było mnie stać
na rymy, jedynie na przypadkowe, i wydłużyłam wers o sylabę, i nie
rozumiem jednego słowa, albo zbyt wiele się po nim spodziewam, bo w
dosłownym sensie byłoby zbyt ubogie. zgubiłam wszystkie śliczne zabiegi
fonetyczne, dzięki którym śpiewany oryginał ładnie się niesie.
 
dotarło do mnie, że boję się biedronek. ich chitynowej
sztywności i zadziornych kropek na grzbiecie szyjotułowia. boję się, że
podleci taka skrzydlata paniusia i przypadkiem ją zgniotę w geście
samoobronnym.i zostanę źle osądzona. poza tym trudno wygonić biedronę, jak wleci na bezczela nocą do czyjegoś sypialnianego.
 
kat frankie, single songwriterka z berlina.

 people
 
próbuję być dorosła, lata liczę sobie w setkach, a i tak kilka razy na dzień gubię wiek i czuję się dzieckiem do ignorowania.
zwisam
z łóżka i krew zalewa mi ręce od łokci w dół, widzę ją przez skórę na
dłoniach, wije się i kręci piruety jak cisa przed laty.

aż muszę
odpuścić.

i tak zamęczyłam oczy.
 
Otagowane:  

bronte

Dodano 25 lipca 2012, w ., przez pszygody
Dostałam dziś mejla od Kasi Łabędź z pytaniem: co mnie inspiruje. I nie wiem. James Blake? Bjork? najczęściej mariszka.. ale przecież tak Łabędziowi nie napiszę. co was inspiruje „do mądrego i dobrego życia”? jak zapytuje łabędź. kapitan bomba? glee? serial bbc o angielkach z 19 wieku? memy? podróże? cosmo czytane na kibelku? sudoku? pęknięcie na ścianie może inspirować, przechodzień widziany z balkonu, albo koncert jazzowy. fitzgerald mówi (swojej córce w listach – książkę poleciła mi mariszka), że jedna książka czytana godzinami inspiruje dużo mniej niż jeden wiersz. jeden wiersz potrafi wzbudzić myśl, która stworzy całą nową filozofię, albo zapłodni do napisania książki.

inspirujące mogą być teksty, ale i miejsca. najbardziej inspirujące miejsce – na dzisiaj ławka w parku, na której piłam kawę, obserwując dwie przyjaciółki piknikujące nad rzeczką rozpychającą się przez środek trawnika. a potem wielka stadnina koni, którą znalazłyśmy z siostrą zaraz za parkiem, i boiskiem do krykieta. zaszłysmy ją jakoś od tyłu stąd też wyłoniła się nagle i czarująco; w angielskim stylu.
w tym roku najbardziej inspirującym miejscem była klasa z zajęciami durnieja, a w przeciągu ostatnich lat najbardziej inspirującym miejscem-krajem była oczywiście syria.

potem są inspirujący ludzi. nie będę wymieniać, bo się poobrażacie, jak o kimś zapomnę. ale to przecież Wy mnie inspirujecie. rozmawiając ze mną. albo grając dla mnie na pianinie, wysyłając liściki z sąsiedniego łóżka, opowiadając bajki, gotując zbyt suche albo zbyt ostre dania, złośliwie żartując ze mnie, robiąc mi zdjęcia, opowiadając żarty o dzieciach bez rączek. inspirujecie mnie pisaniem przez siebie książek, wierszy, artykułów i piosenek. gonię was, bo nie chcę zostać za wami w tyle. dlatego smaruję sie z wami glinką i chodzę na wasze śluby, a potem oglądam z wami filmy. i uczę się waszych języków na pamięć, żeby zrozumieć, jak mówi herbert, wasze inne języki i inne cierpienia.

i jednak muzyka. ona sprawia, że nie mogę spać. gdy mi się rozjątrzy w głowie fragment czegoś, co mnie budzi do rytmicznego smucenia się i boli jak przetrącony biegiem czasu nerw. nie śpię wtedy, a tylko namyślam się cicho i bez głupich żartów. aż idzie w pięty. jak nowy album bjork, w nocy przed testem z węgierskiego, że do brzasku nie mogłam zasnąć.



coś wielkiego wpadło mi do lampy, jakaś nocna osa, albo pszczoła?
madonna, you’ll see.

Otagowane:  

mouskouri

Dodano 23 lipca 2012, w ., przez pszygody
poznaję, że się zmieniłam po kolorach ciuchów w szafie.
i jeszcze po tym, że miewam w niej porządek.
a jak nie, to mnie to niesłychanie drażni.
robię więc co mogę, żeby wszystko poukładać.

nowy piesek zaskoczył nas charakterem, jest kochany jak nie wiem, i mądry, a te dwie rzeczy rzadko idą w parze. chociaż ja przecież jestem świetnym przykładowym wyjątkiem. albo wyjątkowym przykładem.

obiecałam sobie, że dopóki nie zarobię jakichś pieniędzy – niczego sobie nie kupię. i już klops. mam nowy kardigan od jane norman w kolorze wystygniętej kawy z mlekiem i łyżeczką cukru.

dziś za dużo glee. boli mnie od tego głowa, tyle się wydarzyło. sue zaszła w ciążę, queen nie może chodzić, a rejczel się żeni (jeden z jej ojców zdradza receptę na udane małżeństwo: never go to bed without moisturizing. piękne.)

mieliście kiedyś rozmowę o pracę przez skype’a? jak się uczesać, żeby w słuchawkach nie wyglądać durnie? i gdzie postawić komputer, żeby kamera łapała mnie z jakiegoś przychylnego kąta?

pora coś ruszyć. przemyśleć grzywkę na kolejny rok i zdecydować, które koncerty zaliczyć, bo tak dalej żyć nie można. nana
mouskouri na dobranoc: can’t help loving that man of mine.


marzy mi się the royal albert hall.

muszę coś wymyślić, żeby szybko stać się bogatą. nie ma bata.
Otagowane:  

u jak usy pianie

Dodano 20 lipca 2012, w ., przez pszygody
tonę w kołdrach. na świecie za oknem leje. ciężko rozmyślam i nie mogę przestać. a gdyby tak..? nie.

jak się jest w anglii to reklamy na youtubie i wszystkie popup’y agresywnieją. ciężko mi z tym. anglia to dobry kraj dla młodych ludzi, ale czy dla babć takich jak ja? łaziłam dziś po enfield. stałam na skrzyżowaniu czekając na zielone. razem z dziesięcioma osobami. w pewnym momencie wszyscy przeszli na czerwonym, zostałam tylko ja i staruszka obok. opowiedziałam jej jak to krzyś wkręcił mnie, gdy tu byłam pierwszy raz, że anglicy przechodzą na czerwonym, a na zielonym stoją. odwrotnie, jak z kierunkiem jazdy, bardzo logiczne. śmiała się. pogadałyśmy o pogodzie. miło. staromodnie.

patrick wolf pisze do mnie na fb. tracę od tego do niego szacunek.

grecka patologia zza ściany ucichła, katrinę wczoraj odwieziono do szpitala dla psychicznie chorych. biedne dziecko.

siostra chce kupić drugiego psa.

a ja będę mieć wyżła węgierskiego jak dorosnę. a może nawet dwa.

nadchodzi czas gosi.

nic nie wiem.

błogosławieni ci, którzy potrafią się powstrzymać przed zadawaniem trudnych pytań nie w porę.

módlcie się o moją pracę w pralni.

rano dużo fajnych osób będzie mieć urodziny. im wszystkim szczodre bóg zapłać za całe dobro, które z ich rąk mnie spotkało. uściski i upominki i wszystko na literkę ‚u’ tylko dla Was :) rośnijcie zdrowo!

 

enfield, na herbatce u króla

Dodano 17 lipca 2012, w ., przez pszygody

czy to Nil i dzikie chabzie nad jego brzegiem, a zza drzewa zaraz wyskoczy głodny krokodilusz..?

nie, to przedwiośnie nad jakimś górskim jeziorem w tatrach.. prawie widać budzące się bobry..

nie.. to jednak tylko enfield i jego królewskie parki
 
gdzie henryk VII przychodził się odpryskać i zapolować na bażanty. znaleźliśmy dziś z tobim i cześkiem jego pałac, rzut beretem od naszego bloku.

tymczasem modlę się o pracę jako naklejacz naklejek na płyty albo butelki, wszystko jedno. dzisiaj czuję, że nic bardziej by mnie nie ucieszyło w te wakacje.

może mam cyklotymię..?

rysuję zielonym atramentem z pióra po trzy serduszka i po trzy piernikowate dziady, chwycone za ręce i nogi.

tobi chrapie.

nina simone zawzięcie śpiewa o wolności i braku zmęczenia miłością.

 

  • RSS