wszyscy święci geje

Dodano 27 lutego 2012, w ., przez pszygody




co byście wpisali w chmurkę..?

Długi jakiś ten luty.
Dlaczego wszyscy świetni muzycy są gejami? Albo to geje są świetnymi muzykami?
fredi.
jónsi.
czajkowski.
szymanowski.
rufus wainwright.
o darrenie hayes’ie (kinia w ostatniej klasie liceum dostała z tego powodu do głowy)
i eltonie johnie nie wspominając.
ba.
george michael,
RICKI MARTIN (według mnie to jest największe oszustwo świata!),
w głębi duszy wiem, że james blake też.. wikipedia też to wie:
http://wiki.answers.com/Q/Is_the_musician_James_Blake_gay

Virginia Wolf też była bi, więc i homoseksualna,
Gombrowicz,
Wańkowicz..
dziwię się, że Lem się ostał.

Wniosek logiczny jest prosty: aby być wybitną muszę zostać homoseksualistką. Albo co najmniej bi, albo hermafrodytą jak Antony z the Johnsons.. to by w zasadzie rozwiązywało moje problemy z małżeństwem, którego się panicznie boję i odsuwało na dalszy plan rodzenie dzieci.

Obejrzeliśmy wczoraj Lśnienie z jackiem nikolsonem i krzyczałyśmy z gosią tylko raz. Tymczasem antoś spał i potem się z nas śmiał. wybaczamy mu, bo przyniósł dużo pyszności. np. połowę tortu czekoladowo-rumowego w kształcie perkusji. przyniósł to mało powiedziane. on go przywiózł ze słowacji dla nas! tylko tibcsi opierał się o pudełko łokciami i niestety trochę się wszystko poprzyklejało. mama antka niewątpliwie bardzo go kocha. bo żeby tort w kształcie bębna?
jutro już wtorek.. szybko ten czas. właśnie powinnam czytać okręg sinistra.
trochę się rozchorowałam. gosia robi na drutach. tygodnie mijają.
przyszło mi do głowy, że była taka piosenka all saints: pure shores.
tylko wszystko psuje refren.

tęskno za banią, mariszką, alą, ammurą, anasem the original, zresztą the false one też. za timkiem. timek w warszawie. a jak warszawa to i maciej. kubuś w poznaniu. koza. agatka. fus.

coraz częściej zaczynam zdania z wielkiej litery. nie wiem co robię.

bukiety, które marta dostała na urodziny:

lśnienie:

nie mogę naprawić czerwonych oczu:

napad śmiechu:

stabilizacja:

dzień w dzień te same twarze:
dla mnie:

dla antosia:

i zaraz widać, kto nigdy nie robi zdjęć i tylko by pozował.. ale nie powiem na głos, bo nie jestem świnią.
(:

czasem szczerze nienawidze literatury.
czy teraz też?
owszem.
nie można trzymać w sobie nienawiści, wiesz o tym.
wiem, a jednak. czasem tak jej nienwaidzę, że wydlubałabym wszystkie oczy.
wiem. ale pomyśl lepiej o staniu po drugiej stronie lustra.
pomyślę.

Otagowane:  

będzie spadać długo, potem wstanie..

Dodano 25 lutego 2012, w ., przez pszygody
Zepsuła nam się kompletnie słuchawka do prysznica. Gosia zalepiła taśmą klejącą, ale trochę za dużo wody z niej sika, żeby się trzymało.Tata tak zawsze mówił, że słuchawka. Widziałam dziś kierowcę sprintera, ubranego w taką samą jak taty kurtkę. Jutro minie dwudziesty drugi miesiąc. Prawie dwa lata.
Jestem poza sosem. Jak uduszona w oleju. Uderzyłam dziś Węgra (z dużej litery, choć zasługuje na małą) w twarz. Słusznie. Chwycił mnie za tyłek. Musiałam. Chociaż trochę się bałam. Trzy dziesiąte sekundy zawahania. Potem chlast.
Sucho. Wypiłam dwa duże kubki karimuczo, a czuję się przesuszona. to pewnie przez wiosnę, która przyszła.
Poznałam fajnych ludzi. Wszystko dzięku Urodzinowej Marcie. Dałyśmy jej w prezencie bukiet szczypiorku. i zestaw herbaciany.
W czwartek w nocy kraków. Za dwa tygodnie siostra przyjeżdża do budapesztu. za trzy tygodnie jedziemy z Gosią do Antosia na Słowację.
Mam katar i boli mnie gardło.
i boję się, że będzie wojna. taka światowa znowu. ale tego boję się regularnie już od dawna.
i jakieś strachy nieuzasadnione.
czas rozpocząć wiosnenne bieganie.
i nocne spanie.
 

puf

Dodano 21 lutego 2012, w ., przez pszygody

ładne dziwactwo dnia/nocy:


kría brekkan, ólöf arnolds  nie mam pojęcia w jakiej piosence.
właśnie próbuję poprawnie gramatycznie powrzucać chińczyków uciekających z polskich kopalń ze skarbami prosto do rzeki i jeszcze pozwolić znaleźć ich ciała pozjadane w części przez ryby chłopcom bawiącym się w chowanego i chyba zaraz zamiast – pójdę spać. one tak ładnie kołyszą.

Otagowane:  

nołłankendynaj

Dodano 20 lutego 2012, w ., przez pszygody
Lubię, kiedy włączam taką piosenkę, że od razu mnie wynosi poza pokój i oczy robią mi się zadymione, aż bolą. Lubię sobie przypominać, że na wichury jadało się nocą parówki i śledzie, tuż po zrobieniu serji wejdera. że można sie było zabić w wannie od wrzącej wody, i że łóżka były wyłącznie dwuosobowe, bo jedna biedna przygoda miała wielkie trudności, żeby je rozłożyć. lub myśleć, joj jak dobrze, że już nie muszę załatwiać wizy, żeby się zobaczyć z mariszką.
uzupełniam braki filmowe, obejrzałam dwa wielkie tytuły, które kojarzą wszyscy, a niewielu widziało. casablanka. hair.
Chciałabym, żeby słodycze nie tuczyły. żeby ludzie się nie tłukli, nie strzelali do siebie i nie wykorzystywali. w ogóle, najlepiej żebyśmy może wszyscy zostali w domach.
przecięłam się dzisiaj w paluch.
tomek nie jedzie do hollandii.
na zajęciach ze współczesnego społeczeństwa węgier tylko raz głupawo zażartowałam.
rak picassa mi spada z tablicy.
czuję się lekko rozwałkowana na mączny placek.
Lubię ją, mimo lekko kantrowego zaśpiewu:
vanessa bruno i day for night.
Otagowane:  

doh

Dodano 20 lutego 2012, w ., przez pszygody

- czemu my szynka nie palimy fajek, zobacz jak to seksownie wygląda, jak laska trzyma taką cienką fajkę..
- ja nie palę, bo się ciebie boję…

 

hair

Dodano 20 lutego 2012, w ., przez pszygody

Przede wszystkiem pokłony i honory dla Gosi, która już dawno go odkryła, a ja unikałam, bo jakoś jego buzia mi się nie podoba.
Ładne, ładne.


<jack penate i pull my heart away>, a to jest chyba nawet lepsze:


<tonight’s today>
Wczoraj obejrzeliśmy przy kolce i popkornie Hair. Ten Forman to był dopiero multiwszechstronny, tak różne filmy żeby kręcić? i przecież nie tylko te dwa, które ostatnio widziałam, ale jeszcze na ten przykład Amadeusza! no i lot nad kukułczym gniazdem.. co ciekawe w wielu jego filmach bohaterowie noszą takię fryzury jak ja dzisiaj..
najpierw jednak alterego gosi:

i moje:

:)
oczywizm polecam cały sałndtrak do hair i wspominam z lekką zgryzotą i tęskniawą wichury z tamtejszymi, marysinymi grzankami pieczarkowymi i winem. jedyne co zostało to wino właśnie.

http://www.youtube.com/watch?v=1wCtvco1FRU
<sodomy>

tymczasem nasz tibcsi jest sławny, wyniosła go fala protestów w budapeszcie z okazji głupoty rządu i jawnego odbierania studentom wolności, przyszłości i zawodu. niestety nie mogłyśmy z gosią protestować, bo akurat miałysmy zajęcia z kultury agrarnej węgier.. :P

http://www.sme.sk/c/6266406/madari-sa-skladali-na-dlh-statu.html

tibcsi to ten w kamizelce przeciwpowodziowej z głupawym uśmiechem, jakby kto się nie domyślił :)

Otagowane:  

fotony

Dodano 19 lutego 2012, w ., przez pszygody

Moi drodzy, dzisiejszy dzień jest dniem przelomu. a wszystko dzięki Banieczce.

„Naukowcom udało się <<podsłuchać>> rozmowę pomiędzy dwiema kapustami. Została ona nagrana przy użyciu wysokoczułej kamery rejestrującej fotony – rośliny zostały genetycznie zmodyfikowane, aby komunikując się ze sobą, emitowały błyski światła.

Eksperyment uwidocznił to, co naukowcy od dawna podejrzewali: że rośliny mogą ze sobą <<rozmawiać>>.”

dziękujemy Ci baniu!

 

blue tv screen

Dodano 19 lutego 2012, w ., przez pszygody

czuję się trochę jak ten biedny pan śmietnik.

wcinam tiktaki, dzisiejsza niedzielność rozwala mnie na pyłek. czekam z rozwartymi oczami na lody kasztanowe, popkorn i film.
wczoraj też byliśmy na filmie, z okazji urodzin formana budapeszt wyświetla jego dawne filmy, tutaj chłopaki stoją w kolejce po bilety na czarnego piotra, a ja schowana za kuflami na darmowe <dla posiadaczy biletów> czeskie piwo strzelam fotki.

i seryjka z gosią.


i na koniec gosia w kulkę i pokrzywiony antoś:

sięśmy rzucali śniegiem i jeszcze był tibczi, tylko w oddali.
mam na sobie jedną zebrę i jednego słonia i dwie kaczki. 
dziwacznie. 
gosia, o dziwo (w zamian na spice girls) puściła mi jamesa blake’a. chyba mnie jednak kocha.

 

butapest

Dodano 18 lutego 2012, w ., przez pszygody

Czy świnki morskie ze sobą rozmawiają?

i jak szybko rozprzestrzeniłyby się zombi po budapeszcie?
od trzech dni albo chwilę dłużej boimy się myśleć z gosią co będzie w czerwcu. to jeszcze daleko, ale już blisko. już zaraz, w zasadzie. marnych kilkanaście tygodni. myślę sobie o beirucie. o widoku na morze, prosto ze skał.

marysia mówi, że według sondaży polacy ze wszystkich nacji najbardziej nie lubią arabów. 
miałam lecieć do krakowa, ale posypały mi się plany. nie ma tego złego, może w zamian dostanę prawdziwe pinda kaas i pyszne ciastka z miodem do herbaty..
hande hoch.


ktir magyar arab: al-tibi ibn jakub:

a potem już w jedermanie na dziwnym pokazie tańca nowoczesnego, bardzo kiepskiego.

torcsilli też się nie podobało:

a potem strasznie ziewał:


:}

 

kashf

Dodano 14 lutego 2012, w ., przez pszygody


http://www.youtube.com/watch?v=KOytOSZBBfE

jakoś się nie mogę oderwać.
<anouar brahem i kashf!>
Otagowane:  

  • RSS