kistehno

Dodano 20 listopada 2011, w ., przez pszygody

Szynka i ja i nasze prawdziwe oblicza:

woskowa figura Adriana, specjalne zamówienie, autor nieznany, Balassi Intézet 2011. 

wtorkowy koncert improwizowany w instancie.

Budapeszt stał się moim domem. 

(tzw. lomi-momi)

Jest szaro, ciemno, pochłaniam precle i jednak jest mi tu tak jakoś mojo. Z dala od przereklamowanego krakowa, kipiącego sztuką wyniosłą i z deka nudnawą. W piątek z madam obejrzałyśmy Saturday night fever (z polecenia mariszki), w sobotę za to skonfrontowałyśmy ówczesne metody spędzania wolnego czasu z dzisiejszymi. Odstrzelone w bluzy i zimowe czapki ruszyłyśmy w trzystopniową gorączkę miasta. pierwszy przystanek – astoria, spotykamy cały w komplecie klub słowackich turystów i zakochujemy  się w ich czapkach. wędrujemy w poszukiwaniu koncertu kistehén, ale nigdzie nie ma, zgubiony. zatem uzbrajamy się w wina wszelkiego koloru i na zaproszenie leny wefruwamy do głębi węgierskiego mieszkania, pełnego zasypiających dzieciaków, miłości i młodości. 

dowiadujemy się między innymi w jaki sposób dzisiaj można wysmarkać dziecko (przydaje się do tego odkurzacz). potem mika tivadar mulató

 i koncert, jakiego dawno nie widziałam, vaddiszkó. szał ciał na parkiecie, muzyka lat ’70, ’80 i ’90, grajek na klawiszach ubrany w cekiny, obcisłe skajowe portki, skórzaną kurtę

 maciupki wokalista w identycznych, tylku o połowę krótszych panlatonach udaje chórki w ghostbusters, skaczemy z radości. niektóre kawałki starsze ode mnie.

 cieszący się Antoś.

zakręcona szynka.

i mój outfit specjalnie na cześć tunela :)

jak to jest, że w każdym miejscu na ziemi spotykam ludzi podobnych do tych, których już gdzieś poznałam i polubiłam? kto zaprojektował tych kilkadziesiąt podstawowych modeli? raz nawet poznałam kogoś z mojego modelu, na imię jej było malina. jest doktorantką polonistyki na uw i lubi instrumenty. (tu w tle z autoportretem anki:)

A potem była noc, spacerowaliśmy w rytm spalin na ulicach, przebiegaliśmy przez najbardziej zasmogowane skrzyżowania i owijaliśmy się z zimna w pędzące w kółko tramwaje. sennie, z kołysanką o wojtusiu wróciłyśmy do akademika.

kto zgadnie, gdzie to?

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS