Hűvös-völgynél z freudem w tle

Dodano 23 marca 2011, w ., przez pszygody

dawno się tak nie zmęczyłam. bardzo nam się udał estoński wczoraj, wpakowaliśmy się z maćkiem zamiast – do autobusu i tak nas wywiało słońce na spacer, z morica wsiedliśmy w 61, który zabrał nas za budapeszt, a tam nagle jak nie wypryśnie zza starych brzydkich kamienic natura! nagle pagórki, lasy, drzewa, ptaki, słońce, potoki i urwiska! nawet orły! albo myszołowy tudzież turule. dwadzieścia minut od morica, powiadam Wam. potem było wskrobywanie się w nieodpowiednich do wspinaczki pantoflach pod górę, pokonywanie rwistych potoków bez zwodzonych mostów, podpieranie się kosturem i walka z grawitacją. a gdy wreszcie doczłapałam się za maćkiem na „szczyt” (to słowo odrobinę na wyrost) pomyślny maciek wyjął z bagażnika swojego plecaka przybornik z szarlotką i wodę i tak oto gapiąc się na z jednej strony  piękne węgierskie dolińsko, z drugiej na grecję – zjedliśmy ciasto i opaliliśmy sobie prawe ręce i polika.

potem tylko jeszcze prawie spadłam do jednego z niebezpieczniejszych dopływów dunaju, ale zwinność kocia uratowała mnie przed najgorszem. i jeszcze zmysł pająka. 
najlepsze w tym wszystkim było to, że powrót zajął nam ledwo godzinę i akurat zabraliśmy się z fusiątkami na pizzę.
a w syrii masakry i strzelaniny. asad panikuje.
nie boję się jechać. 
boję się, że z powodów bezpiecznościowych nie dostanę wizy. 
wieczorem karolinka i maciek przyszli po lody do szarlotki, grzecznie udostępniłam im ze swoich spichlerzy; nic tak nie raduje serduszka jak widok uśmiechniętych od pyszności buzi. potem poszli, żebym mogła się uczyć, a ja poszłam spać. była 21.34.
jeszcze tylko świrowała mi jak czajnik na gazie taka myśl, że niektórych rzeczy już nigdy nie zrobię, a pewnych ludzi nigdy nie doścignę;
i nigdy pewnie nie preczytam freuda.
ale za to z muzyki pink freud z dobrym kowerem nirwany.


 
Otagowane:  

zima

Dodano 20 marca 2011, w ., przez pszygody

jest mi dziś za nisko na krześle, woda z czajnika leci w trzech kierunkach, rozlewam wrzątek na stopy, papierki po cukierkach walają mi się po głowie. włażę na stolik i zakrzywiam stopy, żeby się tu zmieściły razem ze mną;

jak byłam mała, to się bałam, że jak coś mi będzie w nocy wystawać spod kołdry, to mi to ktoś odetnie. albo nadgryzie. dlatego szczelnie chowałam wszystko i zakrywałam się aż po nos, żeby jakoś oddychać. 


zostało mi tak do teraz.
 
to będzie tak za dziesięć godzin. po raz szesnasty? nie potrafię policzyć. rano będę wystraszona. samiutka. spojrzę w jej wychłodniałą twarz jeszcze raz, napiję się zimnej herbaty dnia poprzedniego, wyjdę bez słowa, martwiąc się o ciemne odbicie rozmazanego tuszu w lustrze. powoli i po cichu zamknę drzwi. potem będzie się działo dużo różnych rzeczy, ale nie będę tego wiedzieć. będę śnić, a po domu będą chodzić różni dziwni ludzie.
potem będzie znów gorzko na dnie gardła, nieprzełykalnie. 
jak od szesnastu lat. 
będę jej dalszy bieg obmyślać każdej wiosny, bo jak by wyglądała dalej? w co by się ubierała i jak dobierałaby torebki do butów?
to będzie tak za dziesięć godzin, może trochę wcześniej.
przyjdzie wiosna.

cover joni mitchell „a case of you” w wykonaniu ulubionego jamesa blake’a.

szare myśli

Dodano 19 marca 2011, w ., przez pszygody
1. z czego się ostatnio najbardziej cieszyłaś/eś?
z mejla od mariszki;
2. co akurat pijesz?
herbatę z miodem i cytryną;
3. co dziś zjadłaś/eś?
pyszny obiad z warszawą 2, a wczoraj był obiad z warszawą 2 i 1 i kawałkiem poznania (był pstrąg i pieczone ziemniaki!);
4. czego słuchasz?
jamesa blake’a;
a wczoraj poznałam: patricie petibon, posmakuj:

 les filles des cadix;
5. czego się boisz?
że na szybkości wybuchnie wojna światowa i nie pojadę do syrii;
i że się w końcu na nic nie zdecyduję;
6. co będziesz robić w weekend?
uczyć się
7. co lubisz robić w wolnych chwilach?
słuchać muzyki i jeść;
8. gdzie byś chciał/a mieszkać w przyszłości?
w zamku, obojętnie gdzie, byleby z ładnym widokiem co rano, który to widok potrafiłby też robić dobry masaż i by dobrze gotował;
9. masz chłopaka?/dziewczynę?
- (głupie pytania zadajesz)
10. kim chcesz być w przyszłości?
ogrodnikiem; albo muzykiem
11. Twoje hobby?
planowanie;
12. poglądy polityczne?
jakieś ateistyczno-feministyczne, ale wstyd się przyznawać;
13. ulubiony owoc: 
truskawka;
14. ulubiony kolor?
wszystkie lubię; może oprócz czerwonego;
15. ulubiona potrawa?
chleb z masłem i szczypiorkiem; lubię też szpinak;
16. ulubione słodycze:
rodzynki w czekoladzie;
17. czy miałaś kiedyś skrobankę?
nie;
18. czy zrobiłabyś sobie aborcję?
nie;
19. czy uważasz, że krzyż powinien wisieć w każdej klasie?
nie;
20. czy brałaś/eś – bierzesz narkotyki?
nie;
21. czy oglądałeś film pornograficzny przy swojej dziewczynie? ze swoją dziewczyną?
nie;
22. jakiego kremu do rąk używasz?
crema-mani-concentrata;
23. dlaczego studiujesz hungarystykę?
bo fascynują mnie węgry, węgrzy i wegierski;
24. dlaczego nie interesujesz sie światem?
bo świat ma mnie w nosie;
25. dlaczego kradniesz muzykę z internetu?
nie mam dobrego odtwarzacza na płyty, ale będę mieć i przestanę;
26. dlaczego piszesz bloga?
bo lubię;
27. co robiłaś wczoraj wieczorem zamiast się uczyć?
bumelowałam;
28. czy jest ktoś za kim tęsknisz?
jest;
29. czy ten ktoś o tym wie?
nie wiem; może się domyśla;
30. jak sobie będziesz radzić z tym, że praca, którą będziesz wykonywać, będzie Cię nudzić?
może zacznę chodzić na jakąś terapię, zobaczymy;
31. co będziesz robić w przyszłym roku?
przez 1/3 czasu na pewno będę spać; może trochę pobiegam, pomaluję, popiszę, zobaczymy;
32. czy nie boisz się o siebie?
już nie;
33. co robiłaś/eś, gdy umierał papież?
kładłam się spać;
34. co bardziej lubisz: humus czy mięso?
humus;
35. najgłupsza rzecz jaką ostatnio zrobiłaś/eś?
wysłałam komuś kartkę urodzinową dwa tygodnie za wcześnie;
wyprostowałam włosy, a dziś pada;
36. zostaw coś po sobie:
dzięki za wpis!
ps. a Wy, wpiszecie mi się?
Otagowane:  

parapeszt

Dodano 17 marca 2011, w ., przez pszygody

poprzez zaspy zeszytów i frywolnych kartek papieru przedzieram się palcami po kolejny wpis na bloga, gęsto tu od słów, wszystko jest popisane długopisem (łącznie ze mną) a jeszcze leje nam o parapet. nasza nowa czwóreczka, tak zwany pan ząbek – trochę szalony, podsyła mi kantry i opowiada, że już przygotował deser na jutro, strach się bać. a my z szynką pijemy wodę i zachłystujemy się w tej samej sekundzie. jeszcze rozumiem, jak zaczynałyśmy sobie w jednej chwili bzyczeć, rozumiem synchronizację z okresem, to już oklepana sztuczka, ale żeby się zachłystywać..? 

nadchodzi jednak zły czas, szynka wyjeżdża do polski już w piątek i zostawia mnie na ponad tydzień, będę nawet sama jeździć autobusem!! chodzić do tesko i jeść obiady.. boję się o swoje zdrowie psychiczne.. 
zresztą, już zwariowałam od jamesa blake’a, nie mogę go przestać wałkować, 2:12 i od nowa..
więc dla odetchnięcia remedios silva i piosenka ‚naci en alamo’:
 

a jutro kolokwiumy.
Otagowane:  

libia

Dodano 16 marca 2011, w ., przez pszygody
Libia. 1 września 1969 – Kaddafi robi przewrót (w przód) i obala króla Idrisa 1. 
Podobno przewrót z 1 września 1969 roku miał się odbyć wcześniej, ale do Bengazi przyjechała uwielbiana w całym arabskim świecie pieśniarka Umm Kulthum i wszystko przełożono o kilka dni, bo rewolucjoniści musieli iść na koncert.
ciekawi pani Umm Kulthum?



poza tym jest pięknie, wstałam sobie o 7, poszłam po twaróg i świeże bagietki z ziarnami, jest ciepło (14st.), połowa marca, egzaminy przełożone na 29-30 marca, wieczorem humus, a szynka ciągle sobie śpi. lubię takie poranki.
Otagowane:  

katar

Dodano 14 marca 2011, w ., przez pszygody

jest taki kawałek, że jak go słucham, to porusza się we mnie kilkanaście tysięcy nienarodzonych splotów myśli, a potem zakończenie rozgarnia to wszystko na boki, jakby czyjaś noga wkopywała zeschłe i połamane włosy pod umywalkę. 

half heat full proszę państwa, james blake.
założę się, że tak jak ja, po 2:12 włączycie od nowa.
relacji z egeru nie chce mi się robić.
i tak, może jestem trochę pretensjonalna.
żadnego ale nie będzie.
Chciałabym podziękować Szynce, za podeslanie Jamesa <przypomniała mi jego limit to your love) i za to jeszcze, że tak nas obie wyleczyła dziś z potwornego krachu mentalnego, który nas dopadł po śniadaniu. 
Allah Akbar!
Otagowane:  

pffff

Dodano 12 marca 2011, w ., przez pszygody

wszystko co złe jestem w stanie o sobie pomyśleć. że jestem brzydka, głupia, niska, gruba, pryszczata, niekulturalna, nietaktowna, pokrzywiona, niezbyt ogarnięta, ba. nieogarnięta, nienormalna, niezrozumiała dla ludzi, widowiskowo potrafię robić z siebie debilkę, itd. ale że jestem pretensjonalna? to uderza w najbardziej odsłonięte miejsca na skórze, która wydawała mi się jeszcze tak niedawno gruba. odporna. wytrenowana w zbieraniu razów. a jest chyba cała w siniakach, które wystarczy smyrnąć jakimś pejoratywem.

pretensjonalna?
o! jak to boli. 
 

bp w marcu

Dodano 12 marca 2011, w ., przez pszygody

takie kawałki zdarzają się rzadko: 
http://www.youtube.com/watch?v=_QqPd512Gnk&NR=1
 - oh land i jej frostbite; z clausem hemplerem;

jesteśmy obie z szynką podchorobowe, jakieś gardła, bóle mięśni, leń do nauki, ale walczymy ze słabościami. 
cały akademik już pojechał. nawet dóri, a to już znaczy, że jest długi weekend. a dóri w ogóle spała do 13tej.
kiedy ostatnio było jakieś podsumowanie?
znów w miarę nie jem słodyczy;
znów nie piję <w czwartek był ostatni raz>
zostałam zaproszona na ręczny humus!
słuchałam dziś 2paca, a rankiem był nawet egy kis punk.
do wakacji zostało pół marca, kwiecień i maj, potem sesja w krakowie, ennyi.
do wyjazdu do syrii został miesiąc, akcja – wiza – trwa;
ostatnia kompromitacja? całkiem jeszcze wczoraj: kiedy berki zadała prymitywną rzecz do zrobienia: odmienić czasownik przez osoby: no i ja miałam odmienić i poszło jak kozi bobek z nosa. 
wiecie jak działa neon? ja się właśnie uczę tego po węgiersku.
jutro eger,
pojutrze egzaminy, 
popojutrze słodki świat będzie mój,
bo każdego czeka szczęśliwe zakończenie.
Otagowane:  

sodomia i gomoria

Dodano 12 marca 2011, w ., przez pszygody

było tsunami w japonii, zerkałam okiem kąta na szynczy monitor, gdzie pokazywały się domki jak śmieci strzepywane ze stołu tak o, ot tak. 

napisała do mnie pani dorota z sekretariatu, że już mogę odebrac dyplom, już!
poznałam fajnego muzyka, ma okulary sklejone taśmą i jest śmieszny; od niego piosenka: coconut records „west coast” 

 
boli mnie gardło.
znalazłam taki zespół: wildbirds & peacedrums, zastanawiam się, która piosenkę wybrać: chyba „pony” 
tymczasem trochę zwiedzamy, ściemniamy i socjalizujemy się z poznaniem i warszawą, a także z budapesztem, jest nieźle.
i był u nas kramar, nawet dwa razy, bo szalony kramar jedzie do norwegii, samochodem, któremu nie działają hamulce, nieźle. 
a tymczasem dzieje się: spotkania na krańcach budapesztEńskich:
a potem takie Histo-Ryje:
„Mięsna księżniczka Szynka”
3 weeks later:
a ja zmiatam do łóżka :)

a wczoraj jadłysmy ajvar z penne, wstążkami i parmezanem

Dodano 6 marca 2011, w ., przez pszygody

dziś będą pulpety w sosie ajvarowym, z ryżem i warzywkami; a z ryżem to od dwóch gotowań mamy problemy natury objętościowej, gotujemy ciągle jakieś krasnale porcje;

dzień zły, dzień dobry.

w tej kolejności. nie wiem czy to wynika z czegoś, czy tylko układa się przypadkami, co po nas depczą.
jest pięknie ciepło, mamy prawiewiosnę, wczoraj nawet udało mi się pobiegać, dobrze mi to robi, na głowę. 
kramar się zbliża stopowymi krokami, wczorajszy klabing i liczne ‚gwałty na pączka’, wszystko zapomniane zostanie już za chwilę, bo zapomniałam aparatu; znalazłyśmy piękne, acz puste miejsce, ze wspaniałym widokiem na zamek budański, mosty i dunaj, gdzie gdy się siusia wszyscy mogą zobaczyć z ulicy – oto dzisiejsza zagadka – gdzie to jest? podpowiem, że fus, gdy wchodziła do tego miejsca obawiała się, że nas zaraz odcumują i dunajem powiozą gdzieś do czarnej afryki sprzedać jako pomywaczki albo coś znacznie gorszego.
a po langoszu szłyśmy taką dość uczęszczaną ulicą i podleciał do nas taki jeden i mówi: widziałyście te wymiociny duże na chodniku? nie? to jest właśnie budapeszt! 
marzłyśmy wczoraj trochę, zasypiałyśmy z szynką w autobusie, chyba pierwszy raz.
nasz bulizgeting skończył się nawet bez ‚drugodzienności’, żyjemy, szynka nawet wietrzy pokój i kaszle już trochę mniej, mniej mam wrażenie też smarka. 
czy piosenka jest znana? zawsze odrzucałam sufjana stevensa z racji teraz dla mnie samej dziś już niezrozumiałych, dlatego z takim opóźnieniem, wszak sufjan jest na scenie muzycznej od długa. najwyższa pora; z litwina i greczynki powstał amerykanin: sufjan, a potem z sufjana powstał taki kawałek: you are the blood
tu wiadomo kto, nasze wczorajsze hościnki:
dalej widok z miejsca, w którym przez chwilę byłyśmy: niewyraźne, bo to telefonem :/
a to jest urocze :)
Otagowane:  

  • RSS