u bani / u krammara / rajska / gołębia

Dodano 21 października 2010, w ., przez pszygody

moja empetrójka mnie dzisiaj rozpieszczała, gdym od bani szła drogą ciemną i przez park (po wyjściu z tramwaju, w którym był chłopak, co myślałam, że zaraz wyjmie nóż i mnei zaciuka, na szczęście wysiadł przystanek wcześniej).. no więc szłam z wszystkimi tobołami na plecach, zgarbiona od ciężaru dnia.. puszczała same najlepsze kawałki! i puste ulice, że bez stresu mogłam śpiewać ile wlezie. dzień pełen absurdów, a to, że bani rura poszła i nie ma biedna ani kaloryferów ani ciepłej wody – bynajmniej nie jest największym z nich. za to pomyślnie skończyły się moję wyprawy do sekretariatów i innych agencji. lekarzy itd. za to kramar mnie znielubił, bo coś jestem rozkojarzona. jakaś wesoła za bardzo jakby. 

kupiłam dwa pęta czosnku od biednej babci, wypiłam najlepszą sunny island z miodem i cytryną w życiu, doświadczyłam wiatru demeter na własnej twarzy, spotkałam ludzi z zaświatów, m.in. maćka co pędzi życie w czechach i koleżankę z seminarium licencjackiego, która wczoraj obroniła magisterkę. bania nakarmiła mnie najlepszą na świecie zupą ogórkową.. że nie wspomnę o leczu, które ugotował jej brat i które jadłam wczoraj, mniam!
poza tym dowiedziałam się, że mój mózg ma taką konstrukcję, że sobie lubi wkręcać, przekręcać i nadinterpretowywać. nieźle. ale to mi chyba pomaga żyć w moim hurraoptymistycznym świecie:) więc mam to gdzieś.
ech.. ta ogórkowa:)
bombay bicycle club: jest już od jakiegoś czasu temu, a nie było kiedy wkleić:) 
http://www.youtube.com/watch?v=8t2RIes-zKo
always like this – w moim tłumaczeniu: lubię to zawsze :)
Otagowane:  

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS