foto oto

Dodano 17 września 2017, w ., przez pszygody

a oto i staś:

ledwo parę godzin wcześniej był tu:

potem wydawał się całkiem zadowolony z warunków i z życia w ogóle

nawet przez jeden dzień i noc był kosmonauta i leżał sobie w ultrafiolecie

potem odwiedziła go starsza siostra

a już nazajutrz dziadkowie przyjechali po stacha i po mnie . wyszłam w sumie po miesiacu z tego szpitala, stach zaś równiutko po tygodniu od pojawienia się na zewnatrz.

taki stach – to już w domu, nadal chudziutki, trochę jeszcze żółty, ale bez tych wstrętnych opasek szpitalnych na nodze i ręce, bez tłustych położnych rzucajacych mi okropne spojrzenie, jeśli któregoś ranka stach nie przybrał 150 gramów od poprzedniego ranka, wreszcie bez porannego mierzenia mamie temperatury i pytania o to, czy był wczoraj stolec. w końcu bez kropelki enfamilu wylewajacej się z kacika stasinych ust zawsze po krótkiej wizycie w pokoju położnych – dla uspokojenia, wiadomo. bez pytania mnie o zdanie na temat dokarmiania sztucznym mlekiem. nic to. jesteśmy już w domu.

tymczasem udało mi się zrobić jadzince kucyk a potem fotkę – unikat na skalę światowa.

a tu szczęśliwy tatuś ze szczęśliwym stachem:

podsumowujac:
dzieci w domu: 2 + fredek = 3,5
zjedzonych od wyjścia ze szpitala ciastek: miliony
obejrzanych kup w pieluchach: między 200 a 250 w tym tygodniu
liczba stasinkowych zesikań się na brzuch i ciuszki już po umyciu dupki: ok. 40
liczba trafień siuśkami we własna buzinkę: 4
liczba przespanych nocy: 0
obejrzanych seriali: GOT sezon 7 w pełni oraz Narcos sezon 3 + 3 odcinki przyjaciół
liczba pozostałych wolnych dni marcina do pomocy w domu: 0

poza tym jesteśmy chorzy
jadzinka oglada mnóstwo bajek i je mnóstwo naleśników, które sama pomaga robić i nadal jakby nie pamięta imienia swojego braciszka
jestem śpiaca i przypominam zombi
marcin lata jak w ukropie, pierze, robi zakupy, ładuje rozładowany wciaż akumulator a w międzyczasie czyta jeszcze wykop
a staś o ile nie śpi, to je albo wyje.
i tak to.

a jeszcze była u nas ciotka gosia z wizyta i wcześniej też ciotka ewelina.

 

w ujastku rodzi się szczęście już drugi raz

Dodano 7 września 2017, w ., przez pszygody

Kiedy urodziliśmy Jadzię, wkleiłam tu zdjęcie jej miny zaraz po tym, jak się pojawiła i gdy trzymałam ja pierwszy raz. Mam takie zdjęcie również ze stachem, on się na nim też całkiem średnio cieszy, że już musiał wyjść z brzucha, no i wkleiłabym tu to zdjęcie, gdyby nie to, że marcin zrobił je dokładnie w momencie, gdy pan doktor, bardzo zreszta miły i w porzadku, akurat mnie zszywał i zaciagał szew w bardzo newralgicznym miejscu, o czym mówi moja mina z tego zdjęcia. więc nici z tego. nie wkleję.

rodziliśmy całkiem krótko, z jadźka było 5 a ze stachem 4 parte, ale na ujastku chyba na więcej nie pozwalaja, bo leżac tam przez miesiac i słuchajac wszystkich porodów tylko raz słyszałam naprawdę dłuższe rodzenie.

swoja droga wycie porodowe jest okropne do słuchania, już chyba lepiej jest być w środku, w sali pełej światła, z żóltym fotelem porodowym, z mężem łażacym w kółko i krzyżyk ze zdenerwowania i dajacym niepotrzebne w tym momencie nikomu buziaki w czoło, z bardzo stanowcza położna i z dzieckiem, które już tuż tuż za chwilkę wyńdzie i odezwie się pierwszym wyciem, jakby chciało mamie zawtórować.

czy się darłam? a jak :) nie wierzę w kobiety, które nie krzycza przy porodzie, to się nie da.

staś jest maciupki, jak i jadwinka była na poczatku, z tym że on nieco większy. teraz już prawie 2,5 kilo waży więc nie ma źle. leżał żółtko moje pod lampami z fioletem w szpitalu, uleczył się i teraz już mieszkamy znów w brzeszczach.

poznałam znów tysiac miłych kobiet i ich nowych dzieci, ewkę, pati, linę, agnieszkę, natalię, monikę, hanię, alicję i magdę. imiona ich dzieci trochę mi się mieszaja.

teraz już jesteśmy w domu, remont skończony , mamy już wodę i prad i ekstra piękna kuchnię. m. jeszcze tydzień zostanie w domu, zmieniamy się przy karmieniu w nocy, da się trochę odpoczać. swoja droga miałam właśnie pójść spać, bo m. i jadwinka pojechali na basen, ale za 5 minut pora karmienia stacha, a tęskno mi ciagle ostatnio za muzyka , to sobie napisałam i słucham. jem też ciastka i piję herbę. trzeba się posilić przed odciaganiem mleczka.

dobra zmykam, foty będa później.

 

Ujastek 0.2 2

Dodano 22 sierpnia 2017, w ., przez pszygody

No i nadal tu siedzimy ze stachem.
Kobietki przychodza i wychodza w regularnych odstepach.
Rutyna nudzi jak fiks. Powtarzajace sie z mordercza precyzja obiad, kolacje i sniadania przeplatane ktg wywoluja nerwowe drgania powiek i ironiczne uskieszki pacjentek.
Proby rozbicia powtrzalnosci nie maja z grubsza sensu. Czas i tak stoi, rzeczy dzieja sie poza naszym polem manewru.
Tymczasem dom niegotowy. M. walczy z kuchnia ale pewnych rzeczy sam nie jest w stanie. Trzeba czekac na specow.
Przynajmniej tym razem mamy juz dla stacha lozeczko, bo dla jadzi zapomnielismy zamowic i spala z poczatku w gondoli, zdaje sie:)
No nic, czekamy dalej.

 

Ujastek 0.2

Dodano 15 sierpnia 2017, w ., przez pszygody

Polowa sierpnia, siedze aww zasadzie chwilowo wygodnie sobie leze na ujastkowym wyrku, czekam na odwiedziny m. i jadzinki. W tej ciazy, podobnie jak w ciazy 0.1 nalezy mnie i babla w brzuchu obserwowac, wiec poslusznie sie dajemy. Czekam na czwartek, bo wtedy ma sie pare rzeczy wyjasnic, a moze nawet rozstrzygnac.

Warunki zle nie sa, wszak to jeden z bardziej luksusowych szpitali, o ile mozna tak powiedziec, mimo to powodow do narzekania moge wymienic bez liku. Od wrednych lekarek po malo urozmaicona diete i niedostateczna czystosc.. ale najbardziej doskwera nuda i tesknota za kochana jadwinia i kochanym m. oraz fredzikiem.

Za chwilke obiad, potem odwiedziny, potem ktg i pewnie jeszcze przez chwilke odwiedziny, a potrm zostaje telewizor, ksiazka, pogaduchy ze wspolcierpietniczkami i oczekiwanie na obchod.

Odwiedzilo mnie tu juz duzo ludkow, oprocz m. i jadwini byla aniaobral, karolinaka z kuba, ktorzy zapowiedzieli sie ponownie z warzywnym pasztetem, byli tez majka z piotrkiem z super pysznym sokiem z burakow, takze fajnie. Ewela na razie nie dala rady, ale jest jej to wybaczone, bo ma gniewka pod opieka to tak sie latwo nie da.

Ze smutnych rzeczy to przegapilismy, przez moj pobyt na ujastku, chrzciny natana:( zaluje bardzo, bo jeszcze bombla nie widzialam, poza tym ominelo nas mile spotkanie rodzinne, a nie ma nic gorszego niz takie przegapiny:( nic to, moze sie uda wybrac do ostrowa innymi czasy gdzies niedlugo..

Gosia juz wrocila do bp, a udalo nam sie spedzic troche czasu razem niz ruszyla podbijac hiszpanskie plaze i nawet bylysmy w osieku na basenie i plywalysmy, podczas gdy upal opalal nasze odsloniete bebolki w tym moj ze stachem w srodku, ktory wtedy byl chyba jeszcze kajtkiem zdaje sie..:) na razie stanelo na stachu i juz mam w nosie gus i jego statystyki, ze stachow 2016 bylo prawie 4tysie, trudno, fajne jest to imie i jakos mi do bombla na razie bardzij pasuje nizli hugo czy witold. Takze ten. Zobaczymy.

Tymczasem zajechal parowoz z obiadkiem, wiec zabeermm sie za rosniecie i przybieranie na wadze. Bywajcie!

 

lipiec

Dodano 28 lipca 2017, w ., przez pszygody

Mamy już lipiec, a nawet prawie sierpień, nie wiem co ten czas tak gna ostatnio. Chwilowo jadzinka śpi, ojciec imprezuje, matka czuwa u wezgłowia wyra śpiącego smarka, fredek zaś koczuje pod drzwiami, nowe dziecko bryka jak szalone (swoim zwyczajem) i zawiązuje mi pępowinę w pentelkę.. Piję herbatę z Miodem – przykazanie od gosi, która tłucze się właśnie w nasze tu okolice autobusem.. Bo mnie boli gardło, to na to ten miodek..

Egzaminy mi przełożyli na wrzesień, na razie więc ciągle jestem przed ustnymi.. Poza tym remontujemy chatę, zamiast pokoju z kuchnia będą dwa pokoje z kuchnia w aneksie. Prace trwają, idzie to powolutku i frustrująco jak przy remoncie.. Mieszkamy na głowach dziadkom wszyscy z całym przybytkiem. Także ten:)

Bujam się po naszej wsi brzeszczańskiej z ewelina i gniewkiem, dzieciaki tolerują swoje towarzystwo, więc w porządku. Czytam dzienniki anne frank, męczę je strasznie, bo lektura jest zasadniczo nużąca, tylko kontekst powstania tych młodzieńczych wypocin sprawia, że doczytam to do końca. Ale na potem znajdę coś ciekawszego, zapewniam. Jakieś lepsze wspomnienia z obozu, czyjąś może biofrafię, nie czytalam ani hitlera, ani gebelsa, ani himmlera, ani pileckiego, nic!

Marzą nam się z m. Wakacje, ale to jak co roku, więc nie ma o czym mówić. Wakacje w tym roku sponsoruje nowe dziecko;)

Jadzinka boryka się co i rusz z alergią, zmieniliśmy jej syrop i zobaczymy czy podziała coś lepiej.

W tej ciąży czuję się w niej bardziej, niż z jadzinką, pewnie przez to, że bardziej urósł mi brzuch, a tu ciągle zostało jeszcze parę tygodni i ten rozmiar raczej sie powiększy. Trudno się śpi, jogi nie mam w pobliżu, musze sama cwiczyć, co przy remoncie jest trudne, albo wręcz niemożliwe. Nowe dziecko chyba w ogóle nie sypia, jeszcze czegoś takiego nie widziałam, ani pół godziny ciszy w brzuchu, ciągle fikołki i wykopy, madżandża. Imienia nadal nie ma, a jeśli ma, to jakieś niepewne.

Lato.

Kasia, kuzynka m. urodziła synka terwz prawie przed chwilką. A ja sie porodu boję fajnie by było mieć to już znów za sobą..ech, ale dla dobra młodego należy jeszcze go w brzuchu trochę przytrzymać..

Idę włączyć coś na komary, bo mnie zeżrą żywcem..

 

23

Dodano 25 maja 2017, w ., przez pszygody

Już końcówka maja, zimno. Kilka dni było takich na krótkie portki, reszta do chrzanu. Za miesiac egzamin, więc siedzę w tematach z auszwicu i je wyciskam do meritum, żeby było łatwiej się nauczyć. jadwinia w żłobku, w tym tygodniu od środy, wiec mam wrażenie, że tydzień się dopiero zaczał, a jutro już piatunio, co wcale nie jest złe. nowe dziecko ma nieustannie czkawkę, albo się wierci, póki ma miejsce. ciagle wymyślamy mu na nowo imię, bo jak jedno już prawie siadzie, to nagle komuś przestaje się podobać. na razie więc nie mamy nic pewnego, ale ciagnie nas w germańskie rzadkości, żeby jadwini nie było smutno.
ciagle nie znalazłam ładowarki do aparatu, więc wszystkie fotki mam jedynie z telefonu w kosmicznie słabej jakości.
ogólnie to u nas ok, trochę przygód jak zawsze się zdarza. np. jeździmy po sorach w oświęcimiu i po szpitalach w bielsku, bo wydaje nam się, że jadzia ma ość w gardle, a wcale nie ma, ale lepiej sprawdzić.

jadzia bardzo lubi „lelać”, czyli przelewać płyny z jednego naczynia do innego:

widzieliśmy się z ludzikami z ostrowa i z londynem, który przyjechał na wspólne kapiele:

pacia rodziła, a jadzia z nika siedziały u mnie na kolanach:

i śmigały po piaskownicy:

podobnie jak wiktorek:

jeśli chodzi o wspinaczkę, to amelka z wujkiem na pewno znajduja wspólny język:

ja za to skończyłam 31 lat i dostałam z tej okazji bardzo dużo kwiatów od małżonka:

jadzia jak tylko nie jest chora albo w żłobku – śmiga na rowerku:

albo oglada słonie:

tudzież przekopuje ogródek z babka:

albo dziadkiem:

czasem też z gniewkiem je lody dajac matkom czas na wypicie kawy – o dziwo:

z cyklu podróże z małe i duże – warownia w pszczynie bardzo przyjacielska dzieciom:

i na tyle by było zdjęć chwilowo. pójdę z fredkiem bo przestało padać.

 

10

Dodano 13 lutego 2017, w ., przez pszygody

jem sobie paluchy, bo mają poprawny skład [spędzam w sklepie dużo więcej czasu, niż bym powinna, bo czytam skład ciastek, paluszków, jogurtów.. ale to absurd, nie da się kupić wafelków bez oleju palmowego, to samo z markizami, o zgrozo! zazwyczaj bezpieczne są tylko pierniki, ale ile tych pierników można..]

więc jem paluchy z solą, rozterkuje mnie, czy się uczyć ostatkiem sił woli i ochoty, czy olać i poddać się temu poczuciu, że i tak nie zdam, czegokolwiek bym nie robiła.. źle mi z tym, co dzień mi się śni, że zdaję jakiś egzamin, który jest banalny, a ja jestem świetna.. i potem się budzę i wiem, że tak nie ma i nie będzie.

chodzą za mną góry, ale zasadniczo mogę tylko chodzić na basen. chodzę też na spacery z fredkiem, a jak. gotuję i piekę. jak królowa domowa.

dzisiaj się wściekłam, bo pani w enefzecie powiedziała mi, że jak mam skierowanie na badania krwi z prywatnego gabinetu to będą płatne. łot de fak? pytam. w brzeszczach nie ma ginekologa na nfz. skąd mam takiego wziąć i jego skierowanie? absurdy. przecież płacę składkę zdrowotną. badania należą mi się ustawowo. jestem taka niezorientowana z tych materiach..

dziś już 10 tydzień.

samopoczucie gówniane, zmęczeniowe, najgorsze zaś wieczorową porą. zanosi mnie wtedy do łóżka i nawet nie mam siły złapać jadzi, jak wychodzi z pieleszy i idzie do taty, grającego w gry w kuchni. przesypiam chyba z 15 godzin w nocy, potem budzę się o 6 i już nie mogę spać, mimo męczenia i kręcenia w brzuchu.

jutro walentynki, w czwartek tłusty czwartek. w piątek egzamin, na który chyba nie pójdę, bo wstyd.

trzeba ugotować obiady, a potem z tereską po jadwinkę.

 

żubry w styczniu

Dodano 24 stycznia 2017, w ., przez pszygody

dziecko nam dorasta.

nasza dwulatka ma bunt co wieczór i co rano. największy przy zasypianiu. jak nie ‚baje’, to ‚citać’ jej trzeba, ale ileż można ‚citać’. czasem robi się tak późno, a zmęczenie tak nią tarmosi, że potem samo zasypianie, choć w kwikach i rykach oraz przy typaniu rękami i nogami przebiega już szybko, acz burzliwie. dobrą tego stroną jest to, że nie zdążę zasnąć i mogę z m. pooglądać przyjaciół w wygrzanym fotelu w kuchni.

oprócz butnu, jadwina ma też skoki.
nie dość, że dużo gada, to jeszcze ukada układanki samodzielnie i potrafi rozróżniać kolory.
ciekawe jaka się zrobi mądra do września?

wyszło u nas słońce, na świeżo posypany śniegiem szary brzeszczański świat. chwilę ładnie.
siedzę w domu na l4. trochę jeszcze posiedzę.

poczytam. może coś uszyję. chodzi mi to chodzi po głowie i palcach. a moje myśli o ściegach i igłach przyciągają fejsbukowe grupy szyciowe, które coraz gęściej zalewają mi ścianę. ale to chyba potrzeba zmiany powoduje to wszystko.

tymczasem w ten weekend też było pięknie, dlatego pojechaliśmy zobaczyć żubry do Pszczyny.

m. nawet dał mi prowadzić, chociaż mam zawsze wrażenie, gdy prowadzę z nim w roli pasażera, że mocno hamuje okazywanie panicznego strachu. ale może to moja wyobraźnia.

i moje ulubione:

 

królowa jadwiga

Dodano 20 stycznia 2017, w ., przez pszygody

jadwiga jest królową i na to nie ma rady. Mówi: kakało! i trzeba ugotować, szarpie za rękaw, żeby się z nią bawić? nie przestanie, dopóki nie pójdziesz.

Więc tak, Jadwiga robi z dziadkiem bigos zjadając przy tym dużo kiełbasy.

Na karnawał idzie przebrana oczywiście accordingly.

Z pieskiem coraz lepsza komitywa.

A czasem myślę, że ta korona jest jej już pisana i nieważne, czy ma ją na głowie czy nie. Rządzić będzie prawdopodobnie niepodzielnie.

 

pierwszy nocnikowy sik

Dodano 11 stycznia 2017, w ., przez pszygody

wczoraj przed kąpielą, jadwinka po zdjęciu ciuchów i pieluchy zaczęła siusiać na podłogę, więc jej pokazałam nocnik i powiedziałam, że szybciutko na nocnik, jadwinka wskoczyła i dokończyła siusianie do nocnika. wołałyśmy m., żeby mógł być świadkiem, ale niestety spał i wszystko przegapił.

a urodzinki się bardzo udały, jadwinia dostała cała masę pięknych prezentów, kucyki pony, konia na biegunach i najprawdziwszą hulajnogę!

musieliśmy jej śpiewać sto lat kilka razy jak i zapalać świeczki do dmuchania bo cały czas wołała „jeće, jeće”.

Tak to było, ale zdjęcia udały się średnio, filmy, jak tak oglądam, to też bez szału.. ojojoj.

no nic, czas najwyższy na naukę.. przerobiłam ledwo 5 tematów z 52, co oznacza, że w tym tempie nigdy nie zdążę przed piątuniem..

 

  • RSS